Pokaż/Ukryj opcje strony

Spekulacja i arbitraż a system cen

data publikacji: 2 Lipca 2010

autor: Maciej Bitner

Zarabianie pieniędzy wyłącznie dzięki kupowaniu i sprzedawaniu aktywów nie cieszy się poza światem finansów najlepszą renomą. Jednak spekulacja i arbitraż odgrywają w gospodarce niezwykle istotną rolę.

  

Spekulacja

Termin „spekulacja" występuje w kilku znaczeniach i trzeba określić, jaki typ działań mamy na myśli, gdy nim się posługujemy. W najszerszym możliwym sensie mówi się, że spekulacją jest każde ludzkie działanie. Zawsze bowiem przedsięwzięciom człowieka towarzyszy niepewność, wobec której musi on się określić, formułując (często nie wprost i nie w pełni świadomie) pewne przewidywania. Każda osoba jest więc spekulantem w tym sensie, że dobiera środki do celów, określa oczekiwania w odniesieniu do przyszłości i pozostaje narażona w swych działaniach na porażkę (stratę). Słowem „spekulacja" w tym znaczeniu posługujemy się, mówiąc o fundamentach nauk ekonomicznych, jednak do opisu konkretnych procesów rynkowych konieczne jest zawężenie zakresu jego stosowania.

Spekulacją będziemy określać zawieranie transakcji z intencją osiągnięcia zysku dzięki dobremu przewidzeniu warunków rynkowych. Zatem jej istota w węższym znaczeniu to zarabianie na ruchach cen. Spekulant zmierza do wzbogacenia się, kupując tanio i sprzedając drogo bądź sprzedając drogo i odkupując tanio. Każdy przedsiębiorca jest więc spekulantem; gdy opłaca czynniki produkcji, liczy na to, że wytworzony produkt sprzeda w przyszłości po wyższej cenie niż koszt opłaconej pracy, materiałów i innych dóbr kapitałowych. Spekulantem w węższym sensie nie jest zaś robotnik, który otrzymywać będzie pensję bez względu na warunki rynkowe, w jakich przyjdzie działać jego zakładowi pracy; wynagrodzenie robotnika nie zależy bezpośrednio od jego przewidywań, lecz od warunków umowy, którą zawiera ze swoim pracodawcą.

Spekulacji nie trzeba koniecznie łączyć z innymi czynnościami związanymi z prowadzeniem działalności gospodarczej. Z taką „czystą" spekulacją mamy do czynienia na rynku finansowym. Podmioty obracające papierami wartościowymi liczą na korzystne zmiany cen na skutek rozwinięcia się sytuacji na rynku w przewidywanym przez nie kierunku. Spekulanci na rynkach finansowych nie dysponują przy tym zwykle bezpośrednim wpływem na działanie emitentów papierów wartościowych. Nie znaczy to jednak, że nie mają w gospodarce do odegrania bardzo ważnej roli.

Celem wyjaśnienia znaczenia spekulacji dla gospodarki posłużymy się przykładem z rynków towarowych. Załóżmy, że grupa spekulantów uzyskała informację, iż w najbliższej przyszłości wystąpią poważne zakłócenia w dostawach cyny. Taki stan rzeczy spowoduje najprawdopodobniej znaczny wzrost cen metalu. Z tego powodu spekulanci kupują go już teraz, by później odsprzedać z zyskiem. W efekcie cena cyny rośnie, zbliżając się w krótkim czasie do poziomu oczekiwanego w przyszłości na skutek spodziewanych zakłóceń podaży. W takiej sytuacji osoba nieobeznana z mechanizmami rynkowymi może myśleć, że winni wzrostowi cen cyny są spekulanci. Gdzie bowiem szukać przyczyn podwyżek, skoro surowiec dostarczany jest póki co bez zakłóceń?

Gdyby nie było spekulantów, a istniałyby powody ich działania (nadchodzące ograniczenia podaży), ceny w końcu i tak by wzrosły. Wprawdzie pozostałyby jeszcze przez jakiś czas na niższym poziomie, potem jednak dostosowania byłyby bardzo gwałtowne – nagle odkryto by, że brakuje cyny. Dzięki spekulantom zaś rynek wcześniej mógł podjąć działania dostosowawcze; transakcje spekulacyjne doprowadziły do tego, że informacja o spadku podaży w przyszłości zawarta została w cenie metalu, przez co udostępniono ją wszystkim podmiotom zainteresowanym tym rynkiem. Szybciej można więc podjąć różnego rodzaju działania zmniejszające wymiar strat dla gospodarki: ograniczyć zużycie cyny do najpilniejszych zastosowań oraz rozejrzeć się za sposobami zwiększenia podaży, które stały się opłacalne dopiero wtedy, gdy wzrosła cena.

Powyższy przykład może wzbudzić jedną istotną wątpliwość. Co bowiem, jeżeli oczekiwania spekulantów nie ziszczą się? Co, gdy okaże się, że trudności wydobywcze nie będą miały miejsca? Spekulanci pozbędą się swoich zapasów i cena cyny wróci do normy? W takim wypadku gospodarka będzie musiała przez jakiś czas cierpieć z powodu wysokich cen surowca. Trudno uznać ową sytuację za korzystną. Błędna spekulacja szkodzi gospodarce. Jednak szkodzi ona także samym spekulantom – rynek karze ich działanie stratą, pomniejszając kapitał, jakim dysponują. Po każdej nieudanej spekulacji osłabia się wpływ na ceny tego, który się jej dopuścił. Zaś kapitał przewidujących trafnie pomnaża się. Dzięki temu na rynki z czasem bardziej znaczący wpływ mają ci, którzy poprzez ceny rozpowszechniają prawdziwe informacje prowadzące do większej racjonalizacji zasobów.

Arbitraż

Terminem „arbitraż" określa się osiąganie zysku bez ryzyka. Zachowując potoczne rozumienie pojęcia, arbitrażem będziemy nazywali zawieranie transakcji z intencją osiągnięcia zysku niezależnego od przyszłych warunków rynkowych. Do arbitrażu może dojść więc wyłącznie w oparciu o ceny bieżące. Polega on na jednoczesnym zawarciu kilku transakcji, które łącznie przyniosą zyski niezależnie od tego, jak będą dalej zmieniać się poszczególne ceny.

Trudno podać prosty i wiarygodny przykład rynku, na którym mógłby zajść „czysty" arbitraż. Na nasze potrzeby będzie musiał wystarczyć stylizowany przykład z rynku walutowego. Załóżmy, że w Nowym Jorku handluje się euro i dolarem po kursie 1,3 dolara za euro. W Londynie zaś można kupić funta w cenie 2 dolarów bądź 1,5 euro. Skonstruujmy strategię arbitrażową.

  1. Rozpoczynamy z kwotą 100 euro, która niekoniecznie jest naszą własnością. Wykonujemy pierwszą transakcję – zamieniamy w Londynie euro na funty, dzieląc naszą kwotę przez 1,5.
  2. Wymieniamy funty na dolary w Londynie, mnożąc otrzymaną wcześniej kwotę przez 2.
  3. Uzyskaną sumę 100 x 2 : 1,5 dolarów zamieniamy z powrotem na euro, ale tym razem w Nowym Jorku, dzieląc przez 1,3.
  4. Cieszymy się z zysku wynoszącego (2 : 1,95 – 1) x 100 euro.

 

 

Choć osiągnięty zysk nie imponuje wielkością (2,5% na transakcji), to faktycznie jest nieograniczony. Operację możemy bowiem powtarzać z dowolną częstotliwością, grając przy tym pożyczonymi pieniędzmi. Tego typu okazje nieczęsto się jednak zdarzają, a gdy się pojawią, arbitrażyści bardzo szybko doprowadzają do wyrównania cen na rynkach. W naszym przykładzie oznaczałoby to wzrost kursu euro do dolara do poziomu 1,3333 lub też dostosowania poprzez zmiany kursu euro i funta.

Inną sytuacją zachęcającą do czystego arbitrażu mogłoby być oferowanie kredytów po ujemnej nominalnej stopie procentowej. Taki kredyt bowiem miałby tę zaletę, że spłacałoby się mniej niż się otrzymało – nic więc prostszego niż zatrzymać powstałą różnicę dla siebie. Ta oczywista możliwość arbitrażu sprawia, że kredytów o ujemnym nominalnym oprocentowaniu nikt nie oferuje.

Sytuacje czystego arbitrażu występują rzadko. Na tyle, że termin „arbitraż" stosuje się często do strategii inwestycyjnych obciążonych małym ryzykiem i polegających na zawieraniu transakcji nie jednocześnie, lecz w relatywnie małych odstępach czasu.

Wpływ spekulacji i arbitrażu na zachowania cen

Arbitraż i spekulacja w istotny sposób wpływają na funkcjonowanie rynków finansowych. Przyczyniają się do poprawy płynności, spadku zmienności cen oraz wzrostu bezpieczeństwa inwestycji. Dzięki spekulantom i arbitrażystom rynki finansowe rozwijają się szybciej i działają sprawniej, w efekcie czego oszczędności są lepiej alokowane w gospodarce.

Poprawa płynności następuje wskutek aktywności arbitrażystów, którzy w razie potrzeby pośredniczą w przemieszczaniu podaży albo zaopatrywaniu popytu z innych rynków. Sprzedaż lub kupno większych ilości aktywów finansowych ułatwiona jest również dzięki spekulantom. Biorą oni na siebie ciężar przyjęcia przejściowych nadwyżek popytu (bądź podaży), licząc, że sytuacja po czyichś nagłych i dużych zakupach (bądź wyprzedaży) wkrótce wróci do normy.

Zmienność cen zaś spada wraz ze wzrostem płynności. Dzięki temu, że kilka dużych zleceń nie jest w stanie tak łatwo zdestabilizować rynku, cena nie musi znacznie się zmieniać, by nastąpiła reakcja rynkowych graczy. Spekulanci przyczyniają się dodatkowo do obniżenia zmienności poprzez stopniowe dostarczanie informacji na rynek. Ich działania powodują, że w cenach zawierają się oczekiwania zdarzeń, a nie same zdarzenia. Przez to, że wielu uczestników rynku pewnych rzeczy się wcześniej spodziewa, gwałtowne ruchy cen należą do rzadkości – nawet najbardziej znaczące zmiany rozkładają się w czasie.

Dzięki temu, że spekulanci szukają nieustannie okazji do zarobku, rośnie nasze bezpieczeństwo inwestycyjne. Przy nabywaniu papieru wartościowego można bowiem liczyć, że jego cena tak od razu gwałtownie nie spadnie, gdyż został dobrze wyceniony. Jeśli spekulanci mieliby podejrzenia, że wycena jest błędna, skorygowaliby ją w swoim własnym interesie. Taka sytuacja sprzyja napływowi kapitału od osób zainteresowanych długoterminowym inwestowaniem, co jeszcze bardziej przyczynia się do wzrostu płynności i szerokości rynków kapitałowych.