Pokaż/Ukryj opcje strony

Prawa w ekonomii

data publikacji: 27 Kwietnia 2010

autor: Karol Pogorzelski

Odkrycie prawa przyrody zajmuje najwyższe miejsce w hierarchii dokonań naukowych. Badacz, któremu się to uda, może liczyć, że jego nazwisko przejdzie do historii. Tak się stało w przypadku trzech zasad dynamiki Newtona, prawa dziedziczenia Mendla czy praw Kirchoffa dotyczących przepływu prądu elektrycznego.

O ile jednak znaczenie zasad w naukach przyrodniczych jest bezdyskusyjne, o tyle istnieje sporo wątpliwości, czy i naukami społecznymi kierują jakieś prawa. Wynika to stąd, że świat przyrody, badany przez fizykę, chemię czy biologię, oraz świat człowieka, będący przedmiotem nauk społecznych, bardzo się różnią. Pierwszy zdaje się rządzić niezmiennymi, obiektywnymi prawami, które mogą zostać odkryte. Drugi, ze względu na wolną wolę człowieka, wydaje się znacznie bardziej nieprzewidywalny i chaotyczny, a przez to wymykający się ustalonym regułom. Czy można zatem mówić o jakichkolwiek prawach ekonomii bądź socjologii?

Aby odpowiedzieć na to pytanie, należy najpierw sprecyzować, czym właściwie są prawa nauki. Charakteryzują się przede wszystkim tym, że wyrażają prawidłowości zachodzące w świecie. Na przykład pierwsza zasada dynamiki Newtona głosi, że każde ciało, na które nie działa żadna siła, lub działające siły się równoważą, znajduje się w spoczynku lub porusza się ruchem jednostajnym prostoliniowym. Nie wszystkie jednak prawidłowości można nazwać prawami. Weźmy na przykład stwierdzenie: każda góra na ziemi ma nie więcej niż 10 km wysokości. Jest ono prawdziwe, ale w sposób czysto przypadkowy. Żeby prawidłowość aspirowała do miana prawa, powinna ją cechować pewna uniwersalność i konieczność. Innymi słowy, prawo naukowe musi obowiązywać w każdym czasie i miejscu.

Na dowolne zjawisko w świecie wpływa praktycznie nieskończona liczba czynników. Siłą rzeczy nie da się ich wszystkich uwzględnić przy formułowaniu praw naukowych. Dlatego w sposób ścisły obowiązują jedynie w pewnych idealizowanych warunkach. Jak to trafnie ujmuje filozof Adam Grobler, „idealizacja polega na milczącym założeniu, że czynniki, o których prawo milczy, nie mają żadnego wpływu na zjawiska, o których prawo mówi” 1. Przykładowo, prawo swobodnego spadania, głoszące że w jednorodnym polu grawitacyjnym wszystkie ciała spadają z jednakowym przyspieszeniem, zawiera idealizacyjne założenie, że na tempo spadania nie wpływają opory powietrza. Odmianą idealizacji jest stosowana często w ekonomii klauzula ceteris paribus, która w wolnym tłumaczeniu znaczy „przy innych czynnikach niezmienionych”. Formuła ta stanowi rodzaj zastrzeżenia, że skutek przewidywany przez prawo, jakiego dotyczy, nastąpi jedynie wtedy, gdy działanie nie zostanie zakłócone przez nadzwyczajne okoliczności.
 


1Adam Grobler, Metodologia nauk, Znak, Kraków 2006.

 

Wiedząc, że prawa nauki to uniwersalne prawidłowości o idealizacyjnym charakterze, można postawić pytanie, czy równolegle istnieją prawa ekonomii. W zasadzie nie widać szczególnych powodów, dla których miałyby nie funkcjonować. Gdyby ich zresztą nie było, znaczyłoby to, że gospodarka – przedmiot ekonomii – jest chaotyczna, pozbawiona jakichkolwiek zasad. Nie wydaje się to prawdą. Występuje wiele powtarzalnych zjawisk gospodarczych, których przebieg potrafimy zrozumieć i przewidzieć. Chociażby rynkowy mechanizm cenowy opisywany przez prawo popytu i podaży mówiące, że wzrost ceny jakiegoś dobra powoduje spadek zapotrzebowania na nie konsumentów. Z czego wynika zależność? Chociażby z tego, że ludzie mogą zastępować (substytuować) jedne dobra drugimi. Gdy na przykład spada dostępność masła – a tak się dzieje, gdy jego cena rośnie – używamy margaryny. Jeśli coś drożeje, relatywnie tańsze stają się substytuty. Można się w związku z tym spodziewać, że konsumenci będą zastępować pierwsze dobra drugimi. To uniwersalna prawidłowość, która, ściśle rzecz biorąc, działa jedynie w warunkach idealizowanych (na przykład w sytuacji, gdy wzrost ceny dotyczy tylko jednego dobra, a nie także zamienników). Tym samym prawo popytu i podaży można z czystym sumieniem nazwać prawem naukowym ekonomii.

Należy jednak zachować dużą ostrożność, zanim uzna się jakieś twierdzenie za ustalone prawo dotyczące gospodarki. Rozwój ekonomii nie przebiegał nigdy jednokierunkowo. Wiele teorii, obiecujących w dłuższej perspektywie, okazuje się ślepymi uliczkami nauki. Podobnie jest z prawami ekonomicznymi. Niejedna prawidłowość, uważana za niepodważalne prawo, po latach dała się poznać jako fałszywa. Szczególnie pouczająca wydaje się wypowiedź Paula Samuelsona – laureata Nagrody Nobla w ekonomii – którego lata doświadczeń przekonały,

„jak bardzo niegodne zaufania są »prawa« ekonomiczne: np. Prawo Bowley’a o stałości względnego udziału płac; Prawo Longa o stałym współczynniku udziału siły roboczej w zasobach ludności; Prawo Pareta o niezmienności nierówności dochodów; Prawo Denisona o stałości stopy oszczędności prywatnych; Prawo Colina Clarka o pułapie wydatków rządowych i opodatkowania (w wysokości 25 proc.); Prawo Modiglianiego o stałości relacji majątku do dochodu; Prawo Marksa o spadającej płacy realnej i/lub spadającej relacji zysku; Powtarzane Przez Wszystkich Prawo o stałości relacji kapitał–produkcja. Gdyby wszystko to miały być Prawa, Matka Natura okazałaby się z natury swej kryminalistką”2 .

Fakt, że niewiele praw dotyczących gospodarki przetrwało próbę czasu, nie oznacza, iż takich praw w ogóle nie można sformułować. Jest to po prostu bardzo trudne. Warto jednak czynić wysiłki, gdyż prawa ekonomii, jak prawo popytu i podaży, stanowią fundament naszej wiedzy o zjawiskach gospodarczych.
 


2Samuelson, P. The collected Scientific Papers of Paul. A Samuelson, M.I.T. Press, Cambridge 1966, Za: Mark Blaug, Metodologia ekonomii, PWN, Warszawa 1995.


1Adam Grobler, Metodologia nauk, Znak, Kraków 2006.

2Samuelson, P. The collected Scientific Papers of Paul. A Samuelson, M.I.T. Press, Cambridge 1966, Za: Mark Blaug, Metodologia ekonomii, PWN, Warszawa 1995.