Pokaż/Ukryj opcje strony

Papiery wartościowe

data publikacji: 21 Maja 2010

autor: Maciej Bitner

Niektóre instrumenty finansowe mogą przyjąć postać papieru wartościowego. Zajmiemy się teraz rolą takiej formy w ułatwianiu zamiany oszczędności na inwestycje.

Papier wartościowy to dokument, z którym związane jest określone prawo majątkowe tak ściśle, że jego realizacja może nastąpić tylko poprzez okazanie lub wydanie owego dokumentu. Istotę papieru wartościowego stanowi zbywalność. Dzięki bezpośredniemu związkowi prawa majątkowego z dokumentem przeniesienie prawa odbywa się wraz z przekazaniem papieru. Rozważmy na przykładzie, na czym to polega.

Kapitał właścicielski w spółce może mieć postać udziałów bądź akcji. Pierwsze rozwiązanie odpowiednie jest dla relatywnie niewielkich spółek o stabilnym składzie wspólników. Udziały bowiem nie stanowią papierów wartościowych. Choć ich zbycie jest możliwe, wymaga podpisania specjalnej umowy, a często ogranicza je statut spółki. W rezultacie nie będzie udziałowcem ktoś, kto nie chce rozstać się na dłużej z oszczędnościami. Taka sytuacja wymusza również pośrednio angażowanie się udziałowców w bieżące sprawy firmy – skoro na dobre i złe powierzyli jej swój kapitał, powinni uczynić wszystko, by zatroszczyć się o jego los. To eliminuje kolejną grupę osób z grona potencjalnych inwestorów – ci, którzy gotowi są nawet na dłużej zamrozić środki, niekoniecznie muszą chcieć poświęcać czas spółce, a bez tego ryzyko inwestycyjne może okazać się zbyt duże.

Uczynienie z udziału papieru wartościowego, a więc zamiana go na akcję, rozwiązuje w znaczącym stopniu wspomniane problemy, poszerzając grono potencjalnych inwestorów, zwłaszcza jeśli handel papierami odbywa się na większym rynku. Po pierwsze, inwestującemu wolno w każdej chwili sprzedać akcje – jego kapitał nie pozostaje więc na zawsze zamrożony w spółce. Oczywiście jest to możliwe jedynie gdy znajdzie się chętny, by je kupić, jednak wraz z rozwojem rynku i zwiększaniem się jego płynności akcje można sprzedać bez kłopotu. Po drugie, szczególnie w przypadku mniejszych akcjonariuszy, znika konieczność bezpośredniego angażowania się w sprawy spółki. Z jednej strony rolę dyscyplinującą zarząd przejmuje sama sprzedaż akcji – spadek kursu to ostrzeżenie, że sprawy idą w złym kierunku. Z drugiej strony w stosunku do akcji notowanych na giełdach zewnętrzne instytucje wydają różnego typu rekomendacje, biorąc na siebie w znacznej mierze obowiązek monitorowania spółki.

Rodzaje papierów wartościowych

Przyjrzyjmy się, co w praktyce może stanowić papier wartościowy. Definicja podana wcześniej nie jest bowiem jednoznaczna w sensie prawnym. Określa to dopiero ustawa z dnia 29 lipca 2005 roku o obrocie instrumentami finansowymi zawierająca listę papierów wartościowych (art. 3), która w przyszłości zapewne ulegnie poszerzeniu. Wśród najważniejszych należy wymienić: akcje, obligacje, listy zastawne, certyfikaty inwestycyjne oraz niektóre instrumenty pochodne (na przykład kontrakty na akcje, ale nie na waluty).

Warto jeszcze dodać, że słowo „dokument" trzeba traktować w dzisiejszych czasach nieco metaforycznie. Akcje i obligacje nie są już fizycznymi dokumentami, a handel nimi nie polega na przekazywaniu z rąk do rąk papierowych kawałków. Jednak dzięki zdematerializowanej formie mogą jeszcze lepiej wypełniać kluczową rolę papieru wartościowego; ich zbywalność jest bardzo ułatwiona przez to, że właściciel prawa majątkowego widnieje jedynie w zapisie elektronicznym.

Papier wartościowy jako odpowiedź na problemy inwestowania bezpośredniego

Dzięki łatwej zbywalności pozwalającej na handel papierami wartościowymi na szerokim rynku można uzyskać wiele korzyści związanych z inwestowaniem przez pośrednika, zachowując przy tym zalety inwestowania bezpośredniego – kontrolę nad sytuacją oraz zatrzymanie całego zysku dla siebie. Pokażemy to na przykładzie obligacji, która jest papierem wartościowym, i kredytu, który nim nie jest.

Inwestor zainteresowany otrzymaniem jakiegoś ustalonego procentu od swojego kapitału ma do wyboru przede wszystkim dwa instrumenty. Z jednej strony może włożyć środki na lokatę w banku, który następnie pożyczy je komuś na procent. Stąd właśnie będą pochodzić odsetki, jakie inwestor otrzyma za przechowywanie pieniędzy na lokacie. Jednak bank nie odda mu całości przychodów z udzielonych pożyczek – znacząca część z nich pójdzie na pokrycie kosztów funkcjonowania pośrednika oraz jego marży. Jest jeszcze drugi wariant: inwestor może nabyć obligację, czyli bezpośrednio pożyczyć środki podmiotowi potrzebującemu i tym samym przejąć całość oprocentowania pożyczki. Choć teoretycznie oznacza to dla inwestora rozstanie się z oszczędnościami na kilka lat, nie znajduje się on wcale w sytuacji gorszej niż posiadacz depozytu, pod warunkiem, że istnieje dobrze rozwinięty rynek na jego papier.

Po pierwsze, w każdej chwili ma się możliwość podjęcia pieniędzy zainwestowanych w obligacje w drodze ich sprzedaży innemu inwestorowi i to bez utraty nagromadzonych dotąd odsetek. Po drugie, nie trzeba szukać podmiotów chętnych, by im pożyczyć, ani zastanawiać się, który z nich jest godny zaufania. Zrobią to za nas agencje ratingowe – firmy wyspecjalizowane w ocenie wiarygodności finansowej emitentów obligacji, które klasyfikują te instrumenty pod kątem związanego z nimi ryzyka. Za ich usługi nie musimy płacić – ratingi, czyli zestawienia podmiotów emitujących papiery wartościowe, są publicznie dostępne. Działalność agencji ratingowych finansują sami emitenci, którzy płacą za poddanie ich ocenie – gdyby tego nie robili, o wiele trudniej byłoby im znaleźć pożyczkodawców. Czy taka sytuacja nie uzależnia zbytnio agencji od podmiotów emitujących, pozbawiając te pierwsze wiarygodności? Choć wielu żywi podobne obawy, przeważnie są one bezpodstawne – agencje nie mogą wystawiać dobrych ocen za pieniądze, bo ucierpiałaby na tym ich reputacja. Nikt nie zapłaci za rating firmie, o której wszyscy wiedzą, że jest niewiarygodna – utrata renomy przez agencję grozi jej bankructwem.

Podsumowując, do zalet pośrednictwa inwestycyjnego zaliczają się: międzyokresowa transformacja aktywów, specjalizacja, łączenie wkładów w jeden projekt, dywersyfikacja oraz przejęcie ryzyka. Które z nich dzięki formie papieru wartościowego mogą stać się również udziałem inwestora bezpośredniego? Praktycznie wszystkie. O pierwszych dwóch mówiliśmy na przykładzie obligacji – warto doprecyzować, że rolę specjalistów pełnią w tym wypadku agencje ratingowe. Jeszcze prościej jest łączyć drobne wkłady w jeden duży projekt. 10 000 obligacji o niskim nominale 100 złotych może sfinansować projekt o wartości 1 000 000 złotych. Przy małym nominale nie ma też większych kłopotów z dywersyfikacją. Wystarczy podzielić oszczędności i nabyć mniejsze ilości papierów wartościowych od kilku lub kilkunastu emitentów.

Najtrudniej przedstawia się sprawa przejęcia ryzyka. Nawet najlepiej oceniana przez agencje ratingowe spółka emitująca obligacje może zbankrutować. Depozyt w banku gwarantowany jest zaś w przeważającej większości krajów przez prawo – nawet jeśli bank udzieli złych kredytów i skrachuje, depozytariusze odzyskają swoje wkłady. Póki więc pośrednicy finansowi są systemowo uprzywilejowani, rynek papierów wartościowych nie może efektywnie konkurować z nimi o wkłady osób o wysokiej skłonności do ryzyka.