Pokaż/Ukryj opcje strony

Opcje

data publikacji: 23 Marca 2011

autor: Maciej Bitner

Opcje to jedne z najciekawszych instrumentów finansowych. Mimo że z początku mogą wydawać się nieco egzotyczne i przypominać dziecinne zakłady, trudno przecenić ich rolę we współczesnych finansach. Przyjrzymy się ich konstrukcji i przykładowym zastosowaniom. Zastanowimy się też, co wpływa na cenę tych instrumentów.

Zasada działania opcji

Opcja, w przeciwieństwie do kontraktu terminowego, stanowi instrument pochodny, którego działanie jest „niesymetryczne". Jedna ze stron (nabywca opcji) otrzymuje na pewien okres prawo – lecz nie obowiązek – zakupu lub sprzedaży instrumentu bazowego po określonej w umowie cenie. Druga strona (wystawca opcji) w zamian za przyjęcie premii zobowiązuje się do zagwarantowania tego prawa, a więc sprzedaży lub kupna instrumentu bazowego po ustalonej cenie.

By to wyjaśnić, załóżmy, że nabywamy opcję kupna 1 000 akcji spółki po cenie 50 złotych za akcję (jest to tzw. cena wykonania), podczas gdy obecnie jej walory kosztują 40 złotych. Na razie nie warto korzystać z tego prawa – gdybyśmy tylko chcieli, moglibyśmy kupić akcje taniej na rynku. Nie znaczy to jednak, że jest ono bezwartościowe. Być może cena giełdowa wzrośnie powyżej 50 złotych, na przykład do 55 złotych. Wtedy warto skorzystać z możliwości nabycia po niższej cenie. Gdy zakupimy 1 000 walorów po 50 złotych i sprzedamy po 55 złotych, osiągniemy zysk w wysokości 5 000 złotych. Do obliczenia łącznej zyskowności transakcji potrzebna jest jeszcze wiedza na temat kosztu nabycia opcji, czyli premii, jaką musieliśmy zapłacić wystawcy. Prawdziwy zysk nabywcy pojawi się dopiero wtedy, kiedy była ona niższa niż 5 000 złotych.

Jak wygląda ten kontrakt z perspektywy wystawcy opcji? W chwili nabycia instrumentu otrzymał on premię za gotowość do sprzedaży 1 000 akcji po cenie 50 złotych za jedną. Gdy cena giełdowa wynosiła 40 złotych, mógł liczyć, że prawo nabywcy opcji nigdy nie zostanie wykorzystane i on jako wystawca będzie cieszył się pozyskaną premią. Kiedy akcje wzrosły, musi odliczyć od premii to, co zarobił nabywca. Zyski wystawcy są więc zawężone do wysokości premii, straty jednak nie mają górnego ograniczenia. Nabywca z kolei znajduje się w odwrotnej sytuacji – ma straty ograniczone do wysokości premii, zyski jego zaś są potencjalnie nielimitowane.

Opcje zdają się bardzo podobne do ubezpieczeń – można nawet zaryzykować stwierdzenie, że każde ubezpieczenie stanowi rodzaj opcji. Gdy ubezpieczamy na rok dom od pożaru, płacimy ubezpieczycielowi premię za to, że jeżeli poziom strat spowodowanych pożarem przekroczy 0 złotych, dostaniemy odszkodowanie. Jest to więc opcja kupna pewnego szczególnego instrumentu bazowego zwanego „sumą strat z tytułu pożaru" wystawiona na rok z ceną wykonania 0 złotych. Ubezpieczenie obowiązuje zawsze do określonej sumy, co ogranicza straty ubezpieczyciela. Można zatem powiedzieć, że jest on również nabywcą opcji (na ten sam instrument bazowy), którą wystawił klient, a której cena wykonania równa się maksymalnej sumie ubezpieczenia.

Nie powiedzieliśmy jeszcze, kto może być stroną kontraktu opcyjnego. Teoretycznie nie ma przeszkód, by był to każdy chętny inwestor. Jeżeli tylko jest skłonny zapłacić premię za nabycie opcji, może cieszyć się perspektywą nieograniczonych zysków. Trudniej jednak opcję wystawić. Musi bowiem istnieć jakaś gwarancja, że wystawca rzeczywiście będzie w stanie zrealizować prawo nabywcy nawet, jeśli warunki rynkowe od czasu zawarcia umowy drastycznie się zmienią. Rozwiązanie może stanowić zastosowanie depozytu zabezpieczającego. W momencie wystawienia opcji wystawca wpłaca pewną sumę na depozyt, gdzie jest ona blokowana w celu zagwarantowania zysku nabywcy. W razie niekorzystnych dla wystawcy zmian kursu musi on ów depozyt zwiększyć lub zamknąć pozycję (nabyć dokładnie taką samą opcję, jaką wcześniej wystawił).

Innym rozwiązaniem gwarantującym bezpieczeństwo jest wystawianie opcji wyłącznie przez renomowane instytucje finansowe, które, stosując hedging, ograniczają możliwe w wyniku wystawienia straty prawie do zera. Opcje kupowane bezpośrednio od takiej instytucji noszą nazwę pozagiełdowych, inaczej OTC (ang. Over the Counter, czyli pod ladą). Opcje, które nabywamy na giełdzie (w Polsce na przykład na WIG 20), to opcje giełdowe.

Rodzaje opcji

Opcje, w których wystawca zobowiązuje się do sprzedaży, a nabywca uzyskuje prawo do zakupu, nazywa się opcjami kupna lub z angielskiego – opcjami call. Kontrakty, w których nabywca opcji ma prawo sprzedaży po określonej cenie, a wystawca zobowiązuje się do zakupu, to opcje sprzedaży, inaczej opcje put. Bez względu na rodzaj instrumentu bazowego nabywca opcji call zyskuje, gdy jego cena rośnie, zaś nabywca opcji put zarabia na spadkach.

Na co można wystawiać opcje? Potencjalnych instrumentów bazowych jest bardzo wiele. Do najpopularniejszych należą: akcje, indeksy, waluty (mowa wtedy o opcjach walutowych), towary i stopy procentowe. Bez względu na rodzaj instrumentu bazowego, podobnie jak w kontraktach futures, przeważnie nie dochodzi do fizycznej jego dostawy – strony rozliczają jedynie salda z transakcji w oparciu o ceny na rynku.
Opcje dzielą się ponadto na amerykańskie i europejskie. Te pierwsze mogą być wykonane w każdym momencie od chwili zawarcia umowy, te drugie jedynie na koniec okresu. Nie ma to jednak wbrew pozorom aż takiego znaczenia. Jeżeli zaś opcja jest out of the money – czyli jej wykonanie przyniosłoby stratę – to ma mimo to niezerową wartość ze względu na możliwą korzystną zmianę warunków na rynku. Jeśli opcja jest in the money – czyli jej natychmiastowe wykonanie przyniosłoby zysk – to i tak zwykle przedstawia większą wartość niż środki, które można uzyskać z niezwłocznej realizacji. Wynika to z tego, że potencjalny nabywca chętnie zapłaci jakąś premię, by jego straty na takim instrumencie jednak ograniczyć . Opcja owa jest i tak korzystniejsza niż kontrakt terminowy, który można postrzegać jako opcję in the money o cenie wykonania nieskończenie odległej od ceny bieżącej.

Oprócz omawianych tu w przykładach najprostszych opcji (tzw. opcji waniliowych – ang. vanilla put albo call) istnieje szereg bardziej skomplikowanych kontraktów. Należą do nich na przykład opcje barierowe, które aktywują się dopiero po przekroczeniu przez cenę instrumentu bazowego pewnego progu albo też w takiej sytuacji ulegają rozwiązaniu. Inną często spotykaną grupą są opcje binarne, które zapewniają nabywcy jedynie wypłatę kuponu, jeżeli warunki zapisane w kontrakcie zostaną spełnione. Przykładowo, gdy w wymienionym okresie cena akcji wzrośnie o co najmniej 10%, nabywca otrzymuje trzykrotność zapłaconej premii.

Zastosowanie opcji

Zastosowania opcji są podobne jak w przypadku kontraktów terminowych. W przykładzie powyżej pokazane zostało, jak można zarabiać na wzrostach cen kursów akcji za pomocą opcji call. Podobnie da się wykorzystać opcje put, zaś jeszcze szersze możliwości otwierają strategie opcyjne, czyli zakup kilku opcji naraz. Dzięki nim można uzyskiwać profile wypłat niemal dokładnie odpowiadające oczekiwaniom inwestora odnośnie do ruchu cen na rynku. Popularną strategią jest strategia motyla (nazwa pochodzi od kształtu profilu wypłaty). Kupujemy w niej zarówno opcję call, jak i put, przez co jesteśmy w stanie zarabiać i na wzrostach, i na spadkach, pod warunkiem, że któreś z nich będą odpowiednio duże.

Opcje dobrze nadają się także do zabezpieczania pozycji walutowych. Gdy na przykład chcielibyśmy zabezpieczyć wartość przychodów z eksportu w euro, możemy nabyć opcję put na euro. Wtedy zyski z opcji skompensują nam straty powstałe z umocnienia złotego. Gdyby zaś złoty się osłabił, nie musimy wykonywać opcji i cieszymy się większymi w przeliczeniu na złotówki przychodami. Ponadto znika inne ryzyko związane z zabezpieczaniem się za pomocą kontraktu terminowego. Gdyby kontrahent nie zapłacił, a my sprzedalibyśmy kontrakt na euro, to w sytuacji umocnienia się europejskiej waluty, ponieślibyśmy dodatkową stratę. W przypadku opcji nie ma tego zagrożenia, gdyż nie musimy jej wykonywać. Minusem jej stosowania jest oczywiście konieczność zapłacenia premii.

Ciekawy przykład wykorzystania opcji stanowią produkty strukturyzowane. Z perspektywy klienta, który inwestuje w strukturę, jest to rodzaj kilkuletniej lokaty, która gwarantuje mu zachowanie kapitału i szansę na zyski, jeżeli spełniony zostanie jakiś dodatkowy warunek (na przykład wzrost kursu kilku spółek). Na strukturach teoretycznie można wiec zarabiać jak na ryzykownych instrumentach przy zachowaniu bezpieczeństwa. Struktura jednak to nic innego jak połączenie lokaty i opcji. Większość kapitału klienta spoczywa na lokacie tak, że w dniu zakończenia struktury będzie tam tyle środków, iż zagwarantowany zostaje zwrot kapitału początkowego. Za resztę kapitału sprzedawca struktur kupuje opcję, która albo przyniesie jakieś zyski, albo nie.

Wstęp do wyceny opcji

Wyrażenie „cena opcji" nie odnosi się do zapisanej w kontrakcie ceny wykonania, lecz do premii, którą nabywca płaci wystawcy. Co determinuje jej wysokość? Na pewno im dłużej przysługuje nabywcy prawo, tym więcej musi za nie zapłacić, ponieważ większa jest szansa, że cena rynkowa zbliży się do ceny wykonania opcji. Podobnie na cenę opcji wpływa zmienność instrumentu bazowego. Im jego notowania podlegają większym wahaniom, tym większe prawdopodobieństwo zysków dla nabywcy. Im zaś cena wykonania odleglejsza od ceny rynkowej, tym opcja tańsza, jako że mniejsza jest szansa, iż kiedykolwiek przyniesie zyski.

Poczynione uwagi nie wyczerpują tematu – powyższe trzy czynniki oraz stopa procentowa i koszty utrzymywania pozycji w instrumencie bazowym wkomponowują się bowiem w modele wyceny opcji, których budowa jest bardzo skomplikowana. Instytucje finansowe zajmujące się ich wystawianiem mają zwykle własnych specjalistów, którzy parają się dokładnym wycenianiem. Sposoby ekspertów, choć co do zasady podobne, na tyle różnią się w szczegółach, że nie ustalono do tej pory naukowo jednej poprawnej metody wyceny opcji. Za najtrudniejszy jej element uważa się dobre oszacowanie zmienności instrumentu bazowego.