Pokaż/Ukryj opcje strony

Lichwa – smok z wieloma głowami

data publikacji: 10 Grudnia 2015

autor: Janusz Lech (przedruk z miesięcznika wewnętrznego NBP „Jak w Banku”)

Lichwa

Lichwę, której ślad pojawia się już w starożytnym Babilonie, potępiają zgodnie trzy największe religie monoteistyczne: jest grzechem dla żyda, chrześcijanina i muzułmanina. A mimo to, jako praktyka społeczna, przetrwała do dziś

Mieszkanka Warlubia wzięła 700 zł chwilówki od firmy S. Krzysztofa J. z Bydgoszczy. Pożyczkę poręczył jej znajomy emeryt Jan Sznajder. Kobieta z powodu kłopotów finansowych dług spłaciła po terminie, ale wierzyciel wpłatę zaksięgował na poczet spłaty bardzo wysokich odsetek karnych - 7 proc. dziennie - które zastrzegł w umowie. Dlatego dług nie został spłacony i rośnie do dziś.
Komornik ściągnął już z emerytur obojga dłużników 45 tys. zł. Do zapłaty wciąż jest ok. 120 tys. zł odsetek, które każdego dnia rosną. Komornik chce zabrać mieszkanie poręczycielowi Janowi Sznajderowi –
donosiła „Gazeta Wyborcza" z sierpnia 2013 r. W lutym 2015 r. rzeszowski dziennik „Nowiny24" już w tytule alarmował: „Dziesiątki ofiar lichwy na Podkarpaciu".
Czym jest ta lichwa? Według definicji to: forma wyzysku dłużnika przez wierzyciela, charakterystyczna dla niekapitalistycznej i kapitalistycznej gospodarki pieniężnej. W rozumieniu potocznym i w wielu systemach prawnych, lichwą jest pobieranie wygórowanych odsetek za pożyczone pieniądze, a w nauczaniu społecznym Kościoła jest określana jako pobieranie zysku o jakiejkolwiek wysokości z pożyczki.
Tyle mówi o lichwie najprostsza z definicji, chociaż innych – mniej lub bardziej dosadnych – określeń nie brakuje. Potępiają ją zgodnie trzy największe religie monoteistyczne: jest grzechem dla żyda, chrześcijanina i muzułmanina. A jej ślad pojawia się dawno, dawno temu, bo już w starożytnym Babilonie.

Złowrogie oblicze odsetek
Tabliczki gliniane (liczące sobie grubo ponad 4 tys. lat!) donoszą, że pożyczki ze swoistym oprocentowaniem udzielane były rolnikom w postaci ziarna na obsianie pól. Po zbiorach następowało rozliczenie: rolnik oddawał tyle ziarna, ile pożyczył, a resztę dzielono wedle zawartej umowy. Zazwyczaj pożyczający odbierał jedną trzecią część zbioru. Na tabliczkach z czasów Hammurabiego (ok. 1750 r. p.n.e.) znajduje się rozporządzenie ograniczające maksymalną stawkę lichwy do 33 proc. w przypadku pożyczek zbożowych i do 20 proc. dla pożyczek w srebrze. W Babilonie nie znano złożonej stopy procentowej (odsetki od odsetek). Były to pożyczki bezpieczne dla pożyczkobiorcy, bo nigdy nie doprowadzały go do bankructwa, które – jak pisze historyk ekonomii Stephen Zarlenga w „The Lost Science of Money" – pojawiło się wraz z upowszechnieniem pożyczek pieniężnych i zanikiem zbożowych, gdy lichwa wymknęła się spod kontroli władcy.

Drzeworyt z końca XV wieku przedstawiający lichwę z Stultifera Navis; Sebastian Brant (1494) 

Najgłośniejszym przykładem są starożytne Ateny. 2600 lat temu, w wyniku monetaryzacji pożyczek i w ogóle długu, zbankrutowała i zasiliła szeregi niewolników warstwa niezależnych drobnych chłopów, którzy wcześniej zapewniali wyżywienie całemu państwu. Dług nominowany w walucie był trudny do spłacenia, a w przypadku słabego urodzaju stawał się niespłacalny i pomnażał należność. Ziemia przechodziła na własność miejscowej oligarchii. Lichwa powoli odsłaniała swą złowrogą twarz. I nic dziwnego, że wiele miejsca zaczęli jej poświęcać teologowie.

Miłosierdzie i chciwość
Według norm chrześcijańskich, powtarzanych w Starym i Nowym Testamencie oraz podkreślanych w wielu średniowiecznych pracach doktorów Kościoła, jeśli ktoś dąży do osiągania zysków ponad wniesiony wkład, popełnia grzech śmiertelny. Interpretatorzy nauki kościelnej powołują się zwłaszcza na cytat z Ewangelii św. Łukasza: Czyńcie dobrze i pożyczajcie, niczego za to się nie spodziewając. Ta i wiele innych wypowiedzi ewangelistów i teologów legły u podstaw zachodnioeuropejskiej tradycji teologiczno-moralnej oraz prawnej, uznającej pożyczkę za akt miłosierdzia, a rekompensatę za nią w postaci określonych korzyści (np. odsetek) — za chciwość. Prawo rzymskie określało lichwę jako nadmierny wyzysk, a chrześcijaństwo dodało do tego nowe określenie – brak miłosierdzia kreowany przez chciwość.
Do XII wieku lichwę powszechnie traktowano na równi z kradzieżą. Lichwiarz bogacący się na czyjejś krzywdzie był surowiej sądzony niż złodziej, którego uważano za człowieka ubogiego, kradnącego dla zaspokojenia życiowych potrzeb. Synody kościelne nakazywały biskupom ściganie lichwiarzy i zachęcały do tego władców świeckich. Jednakże rzadko się zdarzało, by lichwiarz stawał się ofiarą surowego prawa. Po prostu kapitał był coraz bardziej potrzebny i władze przymykały oko na tę działalność. Sam Kościół także stępił swą krytykę, uznając – w połowie XIII wieku w pracach św. Tomasza z Akwinu – stopę procentową do 12 proc. za uczciwą. Za tym wyłomem w prawie poszły następne: uznano oprocentowanie za normalny towar rynkowy. Rosły jak grzyby po deszczu domy bankowe, nasiliła się między nimi konkurencja, koszt kredytu spadał. Krwiożerca lichwa, przynajmniej w wydaniu bankowym, odchodziła w przeszłość.

Lichwa żydowska
Osobne miejsce w historii zajmuje lichwa żydowska. Z jej pierwszą regulacją spotykamy się już w Starym Testamencie, który zabrania pożyczania na procent osobom z własnego kręgu narodowego i religijnego. Zakaz nie dotyczył cudzoziemców. W sytuacji, gdy pożyczanie pieniędzy było tak ostro potępiane przez chrześcijaństwo, w Europie tym zajęciem poczęła parać się diaspora żydowska, rozsiana po całym kontynencie. Ich klientami byli królowie, właściciele ziemscy i bogatsi kupcy i rzemieślnicy. W Polsce bankierzy starozakonni pojawili się już w X wieku. Załamanie nastąpiło w XV wieku, na skutek zakazu działalności lichwiarskiej na terenie miast królestwa. Nie trwało ono jednak długo, bo już w końcu XVI wieku, w związku z rozwojem handlu i rzemiosła (tzw. złoty wiek Polski), następuje odrodzenie żydowskich kantorów. Są to już instytucje międzynarodowe, o wielkim kapitale i prestiżu wśród władców i magnaterii. Instytucje, dzięki którym może się rozwijać handel międzynarodowy, a nawet międzykontynentalny.

Koraniczna zasada riba
Muzułmanin w swej świętej księdze, Koranie, przeczyta: Handel jest podobny do lichwy. Lecz Bóg dozwolił handel, a zakazał lichwy. Jak więc wygląda codzienność bankowa w społeczeństwach, które uznają Koran za podstawę swego religijnego i świeckiego funkcjonowania?
Koran reguluje wszystkie dziedziny życia pobożnego muzułmanina. Od tysiąca czterystu lat mówi szczegółowo także o zasadach gospodarki pieniężnej, ale pierwszy bank, który można nazwać z ducha muzułmańskim, powstał dopiero w 1963 r. w Egipcie, pod nazwą Egipskie Towarzystwo Oszczędnościowe.
Bankowość muzułmańska opiera się na koranicznej zasadzie riba. Jest to całkowity zakaz lichwy i pobierania jakichkolwiek opłat za pożyczane pieniądze. Oznacza to, że oprocentowanie kredytów i lokat jest grzechem. Riba nie pozwala także na bezczynne przyglądanie się lichwie. Te zasady wywodzą się z poszanowania równości obu stron w obrocie pieniężnym i gwarantują likwidację jakiejkolwiek przewagi banków (pożyczkodawców) nad pożyczkobiorcami.
Są to poważne ograniczenia dla tradycyjnie rozumianej roli banków. A jednak banki muzułmańskie istnieją i oferują pewne produkty, w tym kredyt, zwany murabaha. Ten mechanizm znawcy prawa islamskiego opisują tak: Murabaha jest nieoprocentowany, a w dodatku praktycznie nie wymaga się od klienta zabezpieczenia. Nic dziwnego, bank islamski nie ponosi żadnego ryzyka. Potencjalny kredytobiorca zwraca się do banku z wybraną uprzednio nieruchomością. Bank kupuje ją za fundusze własne i wynajmuje „kredytobiorcy", który co miesiąc jest zobowiązany do zapłaty dwóch płatności. Z jednej strony płaci raty „bezodsetkowe", których suma daje kwotę zakupu nieruchomości przez bank. Z drugiej strony bank jako właściciel pobiera opłatę za „wynajem" mieszkania i to stanowi jego marżę, zysk. Wysokość marży jest niezmienna i dokładnie określona w umowie. W murabaha, który tak naprawdę stanowi instrument finansowania dłużnego, w przeciwieństwie do klasycznej formy kredytu, od początku mamy jasność, ile zapłacimy. Po uregulowaniu całej należności banku od razu lub po spłaceniu wszystkich rat, nieruchomość staje się własnością „kredytobiorcy".

„The Money Changer" Rembrandta (1627 r.) – obraz znajduje się w zbiorach Gemäldegalerie
(Muzeum Cesarza Fryderyka) w Berlinie

Sprytne sztuczki
Inną możliwością ominięcia zasady niepobierania odsetek za kredyt jest udzielenie pożyczki na konkretne przedsięwzięcie gospodarcze. Bank daje pieniądze klientowi, który zobowiązuje się je zainwestować i podzielić z bankiem późniejszym zyskiem na przyjętych zgodnie zasadach. Nie ma więc mowy o oprocentowaniu czy prowizji. Oczywiście ewentualną stratę solidarnie dzielą bank i kredytobiorca. Podobne zabiegi (niektórzy nazywają je „sprytnymi sztuczkami") w operacjach finansowych stosuje się w przypadku innych produktów. Charakterystyczny jest tu przykład tzw. podwójnej sprzedaży. Jeśli klient chce zaciągnąć pożyczkę w banku, sprzedaje bankowi określony przedmiot lub nieruchomość. Wkrótce odkupuje swój towar po wyższej cenie. Nie płaci jednak bankowi od razu całej kwoty, lecz spłaca tę wyższą należność w ratach, w ustalonym terminie. Prawo islamskie akceptuje taki system pożyczek, gdyż strony transakcji są tu zwykłymi kupcami. Także bank jest kupcem, a nie kredytodawcą.
Pamiętać jednakże należy, że ogromna część muzułmańskich pieniędzy lokowana jest w bankach światowych, na znanych ogólnie zasadach.

Praktyka społeczna
Wielkie religie i ustawodawstwo państw od wieków walczą z lichwą. Jednakże ta nie umarła i ma się dobrze do dziś żyjąc na obrzeżach gospodarki w postaci różnych instytucji pożyczkowych, lombardów, kas z chwilówkami, wykorzystywanych zwłaszcza przy zapotrzebowaniu na niewielki kredyt. Lichwa przetrwała jako praktyka społeczna, mimo potępienia przez rozwijające się od XVII wieku ustawodawstwo cywilne. Dzisiaj za lichwę uznaje się nielegalne przekroczenie ustalonej przez władze maksymalnej stopy procentowej (np. Włochy) lub potępia wyzysk dłużnika przez wierzyciela (np. prawodawstwo polskie).

Źródło: J. Le Goff „Sakiewka i życie. Gospodarka i religia w średniowieczu", Gdańsk 1995; Stephen Zarlenga „The Lost Science of Money"; Agnieszka Janus „Prawo europejskie w praktyce"