Pokaż/Ukryj opcje strony

Wolność księdza, wolność rynku.

data publikacji: 23 Maja 2014

tagi: Ekonomia

autor: Piotr Aleksandrowicz

Już sama okładka, tytuł i dopisek SVD (Societas Verbi Dovini, czyli Zgromadzenie Słowa Bożego) przy nazwisku autora intrygują. Jacek Gniadek SVD. „Ekonomia Boża i ludzka. Kazania wolnorynkowe". Na okładce portfel i różaniec.

Nurt myśli katolickiej starający się wykazać, że nie ma sprzeczności między katolicką nauką społeczną a wolnym rynkiem ma znanych i wybitnych przedstawicieli. Ojca Roberta Sirico, zwolennika standardu złota, założyciela Instytutu im. Actona Dla Badania Religii i Wolności, "by łączyć dobre intencje z rzetelną ekonomią" (po założeniu Instytutu wolnorynkowe poglądy duchownego znalazły słowa poparcia w encyklice Jana Pawła II Centisimus Annus). Michaela Novaka, teologa, polityka i ekonomisty, znanego w Polsce z książek "Duch demokratycznego kapitalizmu" czy "Liberalizm – sprzymierzeniec, czy wróg Kościoła". Ojca Macieja Ziębę, polskiego dominikanina, współautora (m.in. z Novakiem) książki "Chrześcijaństwo-demokracja-kapitalizm". Wszyscy oni podkreślają fundamentalne znaczenie wolności dla pełni życia i człowieczeństwa, w tym wolności gospodarczej. Są zwolennikami własności prywatnej i przeciwnikami państwowego Lewiatana, agresywnie ingerującego w życie jednostki i ograniczającego jej wolność. Nie stanowią natomiast większości w kościele katolickim, którego poglądy głoszone przez biskupów, utożsamiane są częściej z socjalistycznymi niż z wolnorynkowymi.

Oczywiście wspomniani trzej teologowie nie są ani anarchistami, ani fanatykami wolnego rynku. Na przykład ojciec Maciej Zięba mówi: - Ogromnym ograniczeniem wolności jest bieda, która eliminuje wolność wyboru, wtrąca w stan beznadziei, a w następstwie prowadzi niekiedy do patologii. Zmniejszenie strefy biedy w Polsce to jednocześnie pomnożenie wolności. Ale zaraz też dodaje: - Wolność jednostki może być również ograniczana przez państwo, które nadużywa swojej siły. Dowolność interpretacji niezliczonych przepisów przez urzędników, bezkarność pomimo popełnionych błędów, a także używanie państwowych agend, aby złamać daną osobę – wszystkie te przypadki świadczą o tym, że poczucie wolności obywateli bywa poważnie zagrożone przez aparat państwowy.

Postać werbisty1 Jacka Gniadka i jego książka wyróżniają się kilkoma cechami. Po pierwsze są to rzeczywiście kazania, a punktem wyjścia jest zawsze odpowiedni na daną niedzielę fragment Ewangelii. Po drugie, ksiądz Gniadek nie ukrywa swoich wolnorynkowych sympatii, nie zastrzega się na różne sposoby, nie dzieli włosa na czworo. Jest bezpośredni i klarowny w stwierdzeniach, co nie jest częste u duchownych, którzy w sprawach społecznych i ekonomicznych często są "za, a nawet przeciw". Po trzecie, powołuje się wielokrotnie na Adama Smitha, Ludwika von Misesa, Friedricha Hayeka i szkołę austriacką, a także libertarianina Murraya Rothbarda.

[1] Werbista – członek Zgromadzenia Słowa Bożego (Sovietas Verbi Dovini)

Najpierw jednak warto wprowadzić pewną dygresję, by za chwilę lepiej zrozumieć pisarstwo ojca Gniadka. Otóż przedsiębiorcy i pracodawcy mają w Polsce swoje duszpasterstwo. Na jego stronie (www.duszpasterstwotalent.pl) można m.in. znaleźć szczegółowy opis wątków biznesowych, ekonomicznych i społecznych w jednym z niedawnych wystąpień do wiernych papieża Franciszka - adhortacji apostolskiej Evangelii gaudium. Otóż fragment Evangelii gaudium niedawno przeczytaliśmy także na blogu Michaela Novaka (michaelnovak.net/2014/03/for-catholics-the-vocation-of-business-is-the-main-hope-for-the-worlds-poor/). W przemówieniu na Katolickim Uniwersytecie Ameryki, w Szkole Biznesu i Ekonomii, Novak cytował papieża Franciszka: "Powołanie przedsiębiorcy stanowi szlachetną pracę pod warunkiem, że postawi on sobie pytania na temat głębszego sensu życia; pozwoli mu to służyć naprawdę dobru wspólnemu, dzięki podejmowanym przez niego wysiłkom pomnażania i lepszego udostępniania wszystkim dóbr tego świata" (tłum. Sławomir Zatwardnicki). Warto przeczytać co ma do powiedzenia Franciszek i jak interpretuje powołanie katolickich przedsiębiorców Michael Novak. Okazuje się, że język ewangelii i hierarchów Kościoła daje szerokie możliwości interpretacyjne, każdy może znaleźć tu coś odpowiadającego jego poglądom.

Ksiądz Gniadek znajduje w sposób prawdziwie twórczy. Weźmy przykład kazania zatytułowanego „Święty Józef przedsiębiorca” na 1 maja, dzień św. Józefa Rzemieślnika, z zawodu cieśli, patrona ludzi pracy. Najpierw autor analizuje umiejętności św. Józefa. Według ewangelii wykonywał drewniane pługi i jarzma na woły. Ale słowo tektōn, którym jest opisywany, oznacza kogoś, kto potrafi budować statki, domy i świątynie. A więc … złota rączka. Dalsze rozumowanie autora:
"Ewangeliści nic nie wspominają o kłopotach finansowych Świętej Rodziny. Święty Józef musiał więc sobie świetnie radzić jako stolarz, prowadząc własne małe przedsiębiorstwo". Następnie autor pisze, że święty Józef nie bał się podejmować ryzykownych decyzji. Emigrował z rodziną do Egiptu, potem wrócił do Galilei. "Ludwik von Mises pisał, że przedsiębiorca to człowiek, który podejmuje decyzje i działa w trudnej do przewidzenia przyszłości. Niepewność towarzyszy każdemu ludzkiemu działaniu. Widzimy więc, że przedsiębiorczość jest atrybutem każdego ludzkiego działania i dotyczy każdego człowieka, gdyż w obliczu nieprzewidywalnej przyszłości wszyscy musimy podejmować ryzyko. Wszyscy jesteśmy spekulantami, gdyż nie da się przewidzieć wszystkich zdarzeń mogących mieć wpływ na realizację danego działania" – wywodzi ks. Gniadek. 

Następnie zauważa, że św. Józef „sprawdził się jako przedsiębiorca, gdyż cieszył się poważaniem lokalnej społeczności. Musiał nie tylko ciężko pracować, ale odznaczał się zapałem, wytrwałością i cierpliwością, gdyż te cechy są niezbędne, by stworzyć nowe przedsiębiorstwo i utrzymać je”. Jest też w tym kazaniu o przewidywaniu potrzeb konsumentów, decyzjach produkcyjnych, a nawet o innowacjach. Tak pisze autor o powrocie św. Józefa wraz z rodziną z Egiptu nie do rodzinnego Betlejem, lecz do Galilei: "Wymagało to od niego po raz kolejny zbudowania domu i założenia nowego warsztatu pracy w nieznanym mu wcześniej środowisku. Przedsiębiorcy są nie tylko wytworami własnej kultury, ale nadają ton innowacjom i przekształcają świat".

Ten opis daje z kolei pretekst autorowi do kilku uwag o współczesnym świecie, w którym jest coraz mniej przestrzeni dla wolnej przedsiębiorczości. "Pod pozorem zabezpieczenia przeciwko podstawowym ryzykom życia wprowadziliśmy w życie ideę państwa opiekuńczego, w którym wydatki socjalne finansowane są wysokimi podatkami, a państwo rości sobie prawa do ingerowania niemalże w każdy aspekt naszego życia".

W swoich wolnorynkowych i generalnie wolnościowych poglądach ojciec Gniadek jest konsekwentny. W kolejnym rozdziale pisze o tym, że „rząd zawsze oznacza przymus i jest z tego powodu przeciwieństwem wolności(…) ale z drugiej strony może być też gwarantem wolności, jeżeli jego zakres działań jest ograniczony do przestrzegania nie tylko religijnej wolności, ale również wolności ekonomicznej”. W kazaniu o chlebie i Eucharystii autor zwraca uwagę, że chleb często wytwarzany był przez niewolników, później przez feudalnego chłopa, potem w kołchozach, a teraz jest produktem państwowego interwencjonizmu. "Chleb używany do Eucharystii powinien jeszcze posiadać certyfikat, że został wyprodukowany w przestrzeni gospodarczej wolności". Również przypowieść o pszenicy i kąkolu przekłada ksiądz Gniadek na kazanie o wolności.

Ale oryginalne podejście nie dotyczy tylko kwestii wolności gospodarczej. Przypowieść o robotnikach w winnicy autor wykorzystuje w kazaniu o płacy oraz prawie podaży i popytu. Dialog między Jezusem, a bogatym młodzieńcem przekłada ojciec Gniadek na kazanie o własności prywatnej jako gwarancji niezależności. Próba przed jaką stawiają Chrystusa faryzeusze staje się pretekstem do kazania o podatku pogłównym. Kilka tytułów kazań: "Za jednego denara", "Nie ma podziału na makro i mikro", "Powołanie do przedsiębiorczości", "Tworzenie poprzedza rozdawanie". Nie cała książka jest taka, są w niej kazania mniej odwołujące się do ekonomii, przedsiębiorczości czy wolnego rynku, ale zawsze krąży w nich duch wolności.  

Teolog, profesor Michał Wojciechowski we wstępie do "Kazań wolnorynkowych" zauważa, że klasyczna wolnorynkowa ekonomia służy takim wartościom moralnym jak wolność, pracowitość, pomysłowość, inicjatywa, twórczość. Nazywa ją "prawdziwą ekonomią" i pisze o kazaniach księdza Gniadka: "Książka ta jest zaprzeczeniem modeli socjalistycznych czy biurokratycznych oraz rabunkowego pseudokapitalizmu, jaki znamy z polskiej codzienności. Te bowiem nastawione są na wyzysk i rozdrapywanie dóbr, a nie na ich tworzenie".

W jednym z wywiadów ksiądz Gniadek relacjonując poglądy Jana Pawła II mówi, że papież zrezygnował z podkreślania roli państwa, opowiadając się przede wszystkim za inicjatywą i przedsiębiorczością jednostek. I dodaje: "Jan Paweł II nie odrzuca gospodarczego leseferyzmu, ale twierdzi, ze wolny rynek nie może istnieć w próżni. Za decyzjami dotyczącymi produkcji i konsumpcji stoją konkretne wybory moralne i kulturowe, poprzez które ujawnia się określona kultura jako ogólna koncepcja życia. Kapitalizm, oprócz prywatnej własności i wolnego rynku, potrzebuje wartości i zasad moralnych. "Kazania wolnorynkowe" wskazują, że jest to możliwe również w praktyce gospodarczej. 

 

Zobacz także