Pokaż/Ukryj opcje strony

Niebezpieczne związki pieniądza i władzy

data publikacji: 23 Listopada 2015

autor: Piotr Aleksandrowicz

Niall Ferguson, historyk i publicysta ekonomiczny jest świetnie znany polskim czytelnikom. W kraju wydano już m.in. jego książki na temat imperium brytyjskiego i amerykańskiego, a także fascynującą „Potęgę pieniądza – finansową historię świata". W tym roku do księgarni trafiły „Niebezpieczne związki", jak zawsze u Fergusona opasłe tomisko, tym razem na temat relacji pieniądza i władzy w nowożytnym świecie.

Określenie „opasłe" nie powinno odstraszać. Wszystkie książki Fergusona są napisane w sposób pasjonujący. Nie trzeba mieć doktoratu z ekonomii, by dać się pochłonąć opowieściom okraszonym setkami anegdot i faktów, często tyleż pozornie drugorzędnych, co symbolicznych dla opisywanych zjawisk i procesów.

Ferguson, który napisał „Niebezpieczne związki" w 2001 roku przyznaje, że początkowo miała to być historia obligacji, na opisanie których dostał grant z Bank of England. Szczęśliwie skończyło się tylko na fragmencie książki. Ferguson ogromnie rozbudował jej zawartość starając się równocześnie, by nie pokrywała się zanadto z „Potęgą pieniądza".

Pierwsze trzy rozdziały dotyczą najprostszej relacji pieniądza i władzy jaką tworzą podatki. Ferguson ciekawie pokazuje, jakie znaczenie dla rozwoju państwa jako instytucji finansowej i systemu podatkowego miały wojny, jeszcze do niedawna decydujące o rodzajach i wielkości podatków. W tej części mamy też rozdział o tym, jak rosło państwo opiekuńcze, aż w końcu stało się niewydolne finansowo i popadło w długi, które są tematem kolejnej części dzieła. W niej autor poświęca sporo miejsca metodom pozbywania się długów, z których na czołowym miejscu nie jest bynajmniej spłata zobowiązań, lecz ich minimalizacja przez druk pieniądza i inflację, lub decyzję o niewywiązywaniu się z nich. Warto zauważyć, że rozwój systemów podatkowych, powstanie długu publicznego i ukształtowanie wyjątkowej pozycji banku centralnego – emitenta waluty dokonały się dzięki potrzebom wojennym Anglii w XVIII wieku. Skutkiem ubocznym tych przemian, choć być może ważniejszym, był rozwój instytucji i metod wspomagania wzrostu gospodarczego (powszechna edukacja, rządy prawa, rozwój rynków finansowych i systemu kredytowania gospodarki). Trzecia część poświęcona jest polityce gospodarczej i zajmuje się, jak to określa Ferguson, społeczną historią finansów. Ferguson pisze jak instytucja długu publicznego i jej narastanie może stać się źródłem konfliktu międzypokoleniowego. Ale autor zajmuje się również finansami partii politycznych i skutkami rosnących kosztów kampanii wyborczych, a w szczególności zależnością partii politycznych od majętnych obywateli i największych podatników. Kolejne rozdziały ostatniej części opisują globalizację finansową, międzynarodowe systemy monetarne, a także pozycję Ameryki we współczesnym świecie – od strony politycznej, militarnej i finansowej. Rozważania na temat globalizacji, demokracji i słabszej pozycji państw demokratycznych, które mają skłonność do demilitaryzacji, kończą ostatni rozdział książki.

Takie streszczenie zawartości pokazuje jak ogromny jest jej zakres tematyczny, nie oddaje natomiast wartości książki Fergusona. Weźmy część poświęconą polityce gospodarczej, z której podrozdział za podrozdziałem i akapit za akapitem można przykładać do bieżącej sytuacji gospodarczej i tego co robią rządy. Dzięki Fergusonowi znacznie łatwiej ocenić, jacy gracze jakie mają zamiary, jakimi dysponują środkami, kto wygrywa, a kto przegrywa w grze o pieniądze, władzę i realizację swoich celów (bo nie partyjnych programów – te powstają nie po to, żeby je realizować, tylko po to, żeby wygrać wybory).

Weźmy teraz część „Obietnice zapłaty", poświęconą długom publicznym. To pasjonująca historia długu publicznego, choć znacznie krótsza niż prywatnego, bowiem jej początki przypadają na średniowiecze, a nie na głęboką starożytność. Dług publiczny i jego instrumenty narodziły się w średniowiecznych włoskich miastach. Potem, kiedy poszerzał się krąg emitentów, doskonaleniu ulegały także instrumenty długu. Traumatyczne doświadczenia z bańkami spekulacyjnymi, które inwestorzy nadmuchali w XVI i XVII wieku dotyczyły jednak akcji firm państwowych, a nie instrumentów dłużnych władzy. Z nimi doświadczenia były równie bolesne, ale inne - po prostu bankructwo monarchii było standardowym sposobem postępowania w średniowieczu i czasach wczesnonowożytnych. Dochodziło do niego, gdy tylko koszty obsługi pochłaniały zbyt wysoki odsetek dochodów emitenta. Na przykład we Francji, tuż przed rewolucją, koszty obsługi długu wzrosły do 62 procent przychodów podatkowych.

Kiedy już naczytamy się o tym, jaka była wielkość długu - bezwzględna i względna, w stosunku np. do przychodów podatkowych - i ile kosztowała jego obsługa, możemy przejść do pouczającego rozdziału, jak tej obsługi uniknąć lub ją zminimalizować. Oczywiście najprostszą metoda był druk pieniądza. Można było spłacać długi bezpośrednio je monetyzując, czyli wykupując za świeżo wydrukowane banknoty. Ten proceder powiększał inflację, więc zobowiązania szybko malały, jeśli były sztywno ustalone w kontraktach czy warunkach emisji. Represja finansowa polegała też na nakładaniu specjalnych podatków na posiadaczy obligacji (albo wręcz wszystkich ludzi zamożnych). Już kilka wieków temu stosowana była konwersja, czyli zmniejszenie odsetek od długu poprzez teoretycznie dobrowolną wymianę obligacji na inne obligacje, już niżej oprocentowane.

Tu dygresja współczesna. Uczciwość i rzetelność w spłatach długu zostały przez lata tak rozmyte, że dziś nieliczne fundusze wysokiego ryzyka, które nie zgadzają się na taką wymianę, dorobiły się określenia sępów. Są także obiektem niechęci innych posiadaczy obligacji, którzy na „dobrowolne" ustępstwo się zgodzili.

Można zmniejszyć realne koszty obsługi długu i jego spłaty obniżając stopy procentowe na rynku, metodami rynkowymi albo administracyjnymi. Można też w ogóle zaprzestać spłacania długu w części lub całości. Wreszcie, co najkorzystniejsze dla reputacji, ale i najtrudniejsze - można próbować przyspieszyć wzrost gospodarczy. Jednak tu akurat wysoki dług jest hamulcem takiego przyspieszenia. „Przypadki całkowitej spłaty zadłużenia (czyli oddłużenia państwa-red.) są w historii stosunkowo rzadkie – flegmatycznie stwierdza Ferguson. Tak wydarzyło się w latach 1816-1834 w USA. Częstsze są przypadki redukcji zadłużenia metodami zarówno uczciwymi, przez wypracowanie nadwyżek budżetowych, jak i oszukańczymi, które wyliczyłem za Fergusonem powyżej.

Do tej części książki, choć skupia się na wydarzeniach z XVIII i XIX wieku, można przyłożyć przypadki Grecji i innych państw strefy euro, których długi niemalże doprowadziły do jej rozpadu i likwidacji wspólnej waluty. A także przypadki dwóch bankructw Argentyny w XXI wieku, czy jednego, ale znamiennego Rosji w ostatnich latach XX wieku. Określenie „wszystko już było" pasuje tu jak ulał.

Na koniec warto napisać kilka zdań o tym, do jakich wniosków dochodzi Ferguson na 600 stronach tekstu. Otóż, po pierwsze, pieniądze nie rządzą światem. Rządzą nim ludzie, ich reakcje i zachowania, rządzą polityczne instytucje sterujące rozwojem ekonomicznym. Ale zakwestionowanych przez Fergusona dość powszechnie wyznawanych idei jest więcej. Recenzent Publishers Weekly zwraca uwagę, że autor kwestionuje pogląd, iż świat zmierza w kierunku pokojowej, demokratycznej, globalnej prosperity. Sukces ekonomiczny nie zawsze prowadzi do stabilności, wolność gospodarcza nie wystarcza do wolności politycznej i nie zawsze jest niezbędna do wzrostu gospodarczego. Wreszcie globalizacja niekoniecznie prowadzi do większej kooperacji ekonomicznej i politycznej.

Ferguson to kontrarianin (zwolennik tez idących pod prąd) i miłośnik kontrafaktycznej historii, czyli takiej, w której spekuluje się, co by było gdyby było, w tym przypadku gdyby wydarzenia przebiegały inaczej niż w rzeczywistości. Być może dlatego „Niebezpieczne związki" podobają się recenzentom od New York Timesa (erudycyjny i szlachetny wysiłek) po Wall Street Journal (książka oryginalna, kreatywna i głęboko udokumentowana poszukiwaniami). A czytelnicy? Dwie trzecie recenzji w Amazon.com jest pozytywna, jedna trzecia nie, kilka skrajnie krytycznych. „Ferguson jest znakomitym przykładem autora, który nie trafił w to, co najważniejsze" i „Apologeta i tuba międzynarodowych banksterów z Wall Street". A obok wiele entuzjastycznych bądź tłumaczących krytyczne: „Najbardziej krytyczne recenzje piszą ludzie, którzy nic nie zrozumieli z zawartości książki, pełnej znakomitych, wnikliwych obserwacji ".

Moja recenzja jest najprostsza z możliwych: ta książka po prostu mi się podobała.