Pokaż/Ukryj opcje strony

I ty możesz odnieść sukces!

data publikacji: 10 Listopada 2015

autor: Piotr Aleksandrowicz

W Google na hasło "książki MBA" (Master of Business Administration)  wyskakuje po polsku tylko kilka pozycji, ale już dziesiątki innych, gdy wklepiemy hasła poszczególnych tematów standardowego kursu MBA – polityka personalna, finanse, narzędzia statystyczne, strategia, marketing, odpowiedzialność społeczna biznesu itd., itd. Połapać się w tym, co ile jest warte, i czy otrzymamy zwrot z inwestycji 50 czy 100 złotych w podręcznik, nie jest łatwo.

Kiedy jednak weźmie się do ręki i przejrzy choć przez kilka minut książkę Suzy i Jacka Welcha „Praktyczne MBA" (wydawnictwo Studio Emka) od razu widać, że warto wydać 49 złotych. To nie jest dużo, naprawdę.

Jack Welch przez 20 lat był szefem General Electric (GE), jednego z największych światowych koncernów. Jego wartość za kadencji Welcha wzrosła z 12 do 280 mld dolarów. Teraz zarządza Jack Welch Institute  - szkołą online MBA z więcej niż tysiącem studentów, mimo ceny 39 tys. dolarów za pełny program MBA składający się z 12 kursów tematycznych i trwający w sumie dwa i pół roku.

W GE Welch nazywany był neutronowym Jackiem, bo w czasie restrukturyzacji poszczególnych ogniw gigantycznego konglomeratu znikali z niego ludzie, a pozostawały budynki. Miał zasadę postępowania wobec firm działających w ramach koncernu GE: albo pierwsze lub drugie miejsce na świecie, albo zwijamy lub sprzedajemy interes.

Mocny duet. Żona neutronowego Jacka, Suzy, jest redaktorem prestiżowego Harvard Business Review. Przy takich referencjach na pewno warto zajrzeć do książki. I co w niej zobaczymy? Napisane bardzo prostym językiem (dla niektórych czytelników zbyt prostym) porady adresowane bezpośrednio do relatywnie młodego i bardzo ambitnego człowieka, który chce zaplanować swoją karierę i przejść się drogą do sukcesu.

To nie jest podręcznik do kursu MBA. Taki podręcznik musiałby mieć z 2 czy 3 tysiące stron. To podręcznik o tym, jak postępować w sytuacjach, które spotykają każdego zarządzającego. Jak traktować wyzwania finansowe, marketingowe, organizacyjne. I zgodnie z podtytułem książki - jak zbudować wspaniały zespół, zdynamizować wzrost i wygrać.  

Autor jednej z recenzji w sklepie Amazon pisze, że książka jest pełna świeżych, gotowych do natychmiastowego zastosowania, czasem sprzecznych z intuicją lekcji, jak stworzyć świetną firmę w nowym otoczeniu biznesowym. Inny z recenzentów, krytycznie oceniający książkę jako zbyt prostą i zdroworozsądkową i przez to odległą od obecnej rzeczywistości biznesowej, chwali rozdział o wymyśleniu siebie na nowo („Jak wyjść z impasu"), kiedy sprawy układają się nie po naszej myśli.  

W tymże rozdziale o impasie w karierze, który nadchodzi wtedy, kiedy jesteś nadal szeregowym pracownikiem, a czujesz, że mógłbyś pokierować zespołem,  porady (i tytuły podrozdziałów) są takie: „Nie osiągaj rezultatów, osiągaj rezultaty lepsze od oczekiwanych", „Zgłaszaj się do trudnych zadań", „Zrób wszystko, aby zdobyć zwolenników", „Bądź na bieżąco z technologią" (dotyczy tych po 40-tce, no niech będzie – powyżej 35 lat), „Mentorzy? Zejdź na ziemię", i na koniec: „Kochaj każdego".

Porada piąta na temat mentorów, to przykład myślenia spoza głównego, czy modnego nurtu, który można często spotkać w książce. Owszem, takie relacje mentorskie jakie miał Larry Summers (profesor w Harvardzie, potem minister w rządzie Clintona) z Sheryl Sandberg (jego studentką i pracownicą, dziś numer 2 w Facebooku) zdarzają się. „Ale to bardzo, bardzo, bardzo mało prawdopodobne" stwierdzają Welchowie.

Podobny dystans prezentują autorzy wobec marketingu: „Współczesny marketing ma w sobie coś z egzotycznego bazaru, gdzie na każdym stoisku zaczepia nas wróżka lub zaklinacz węży, sprzedający magiczny sposób na wzrost ROI" (ROI - return on investment, zwrot z kapitału).

Cóż z tego jednak, że Welchowie proponują coś spoza głównego nurtu. Oto sceptyczny recenzent pisze, że porady pochodzą z biznesu w starym świecie, kiedy górny menedżment zwykł ufać średniemu szczeblowi menedżerów. Ten typ firm już nie istnieje. Nawet firmy takie jak Apple i Google stały się wyzyskującymi pracowników fabrykami, w których wyciska się ich do cna w zamian za opcje na akcje – twierdzi sfrustrowany autor recenzji. 

Ogólnie recenzje czytelników są jednak pozytywne: „Jestem inżynierem elektrykiem. Złapałem tę książkę po przeczytaniu recenzji na Linkedin. Wow. Ta książka zapaliła mnie na nowo. Głębokie spojrzenie".

Moje wrażenia są mniej entuzjastyczne, ale też w sumie pozytywne. Owszem, na książkę składają się proste, czasem oczywiste informacje i rady. Owszem, nie do końca wiadomo dla kogo jest przeznaczona  – top menedżera wielkiej firmy, właściciela malutkiego kilkuosobowego przedsiębiorstwa, kierownika działu czy sekcji pracującego na średnim szczeblu w korporacji, a czasem tylko dla szeregowego, ale bardzo ambitnego pracownika. To wada? Niekoniecznie. Równie dobrze można powiedzieć, że każdy coś dla siebie znajdzie.

W efekcie czytałem z zainteresowaniem, bo Welchowie potrafią ładnie opowiadać, a od czasu do czasu umieszczają perełkę w tekście. Na przykład taką (niektóre sentencje tłumaczę z wydania angielskiego): "Twoi ludzie poświęcają swoje dni, a czasem noce dla ciebie. Dają ręce, mózgi i serca. Oczywiście, że firma im płaci, wypełnia ich portfele. Ale ty jako lider musisz wypełnić ich dusze".

Albo: „Przywództwo, mówiąc wprost, to dwie rzeczy: Prawda i zaufanie. Cały czas szukając tej pierwszej, bez ustanku trzeba budować to drugie".

Ale pamiętaj: „Ludzie zapomną co mówiłeś. Ludzie zapomną co robiłeś. Ale nigdy nie zapomną, jak się czuli przez ciebie".

I jeszcze: „Problem wzrostu nie polega na tym, ile dolarów jest dostępnych, lecz na tym, jak menedżerowie je alokują".

A także najładniejsza chyba myśl : „Dwa najważniejsze dni w twoim życiu to dzień, w którym się urodziłeś, i dzień, w którym zrozumiałeś po co".

Jack Welch, który zwalniał ludzi tysiącami i równocześnie kupił 600 firm razem z ich personelem, w tej książce pokazuje twarz menedżera pamietającego o tym, że zarządzanie to zawsze gra zespołowa. Porady w rozdziale o tym „jak przestać harować i zacząć pracować", który w istocie jest rozdziałem o skutecznym przywództwie, brzmi tak: „Postaw się na miejscu innych. Po drugie, pomyśl o sobie jako o dyrektorze do spraw znaczenia (celu, pracy, inwestycji-red.). Po trzecie, usuwaj przeszkody stające na drodze twoich ludzi. Po czwarte, z radością pozwalaj działać swojemu „genowi hojności". I po piąte, postaraj się, by praca była zabawą".

Poszczególne rozdziały zawierają liczne przykłady z doświadczeń własnych Jacka Welcha, z doświadczeń innych biznesmenów, albo postacie wręcz są wymyślone przez autorów, by stać się przykładem dobrej lub niewłaściwej postawy i zachowania.

W sumie moje wrażenie jest takie. To książka, która nie ma wiele wspólnego z MBA, ciężkimi kursami finansów, strategii, marketingu, zarządzania personelem. To zgrabny poradnik dla młodego menedżera lub aspiranta, który już dużo wie, ale powinien wiedzieć to, co jest naprawdę istotne. A przede wszystkim, żeby  nauczył się postępować zgodnie z regułami efektywnego działania.