Pokaż/Ukryj opcje strony

Guru i jego władza

data publikacji: 6 Września 2013

autor: Piotr Aleksandrowicz

"Władza komunikacji" Manuela Castellsa to książka, która - mam wrażenie - nie otwiera nowych horyzontów, ale porządkuje to co wiemy, lub domyślamy się na temat mediów, komunikacji i władzy.

Na właśnie wydaną książkę Manuela Castellsa „Władza komunikacji” (Wydawnictwo Naukowe PWN) rzuciłem się jak neofita. Castells, hiszpański socjolog, profesor Uniwersytetu Otwartego Katalonii i Uniwersytetu Południowej Kalifornii, owiany jest sławą guru komunikacji cyfrowej i Internetu. I znany głównie z cytatów z jego dzieł obficie wykorzystywanych przez publicystów, na podparcie różnych tez niekwestionowanym autorytetem. Gorzej z lekturą oryginałów. Wprawdzie w Polsce wydano kilka pozycji, ale wątpliwe, by były powszechnie czytane. Jeden z czytelników „Władzy komunikacji” zapytał retorycznie: „Czy Castells napisał kiedykolwiek książkę mającą mniej niż 600 stron. Powinien spróbować.”

No więc rzuciłem się i odłożyłem przeczytawszy część tylko, reszta została przejrzana. Najciekawsze wydały mi się fragmenty dotyczące kształtowania się współczesnego biznesu medialnego i jego relacji z Internetem, w tym także np. bardzo plastyczne schematy powiązań między poszczególnymi częściami konglomeratów medialnych, czy mapy własności. Interesujące są także refleksje na temat znaczenia operatorów sieci, nie docenianego przez opinię publiczną. Pisze Castells: „Podczas gdy my skupialiśmy się na ochronie wolnej elektronicznej granicy przeciwko ingerencjom Wielkiego Brata (rządu) to Wielkie Siostry (główni operatorzy sieci), które zarządzają szerokopasmowym ruchem po informacyjnej autostradzie, stały się odpowiedzialne za ograniczenie wolnej wirtualnej przestrzeni”. Zdaniem Castellsa regulacje sprzyjają firmom radiowotelewizyjnym, telekomunikacyjnym i kablowym, ale nie wolności Internetu i mediów.

Interesujące są analizy, jak USA, Rosja i Chiny z niemałym powodzeniem starają się kontrolować rzeczywistość medialną i internetową. W USA przykładem jest stworzenie przez Biały Dom zespołu komentatorów do wynajęcia – byłych wojskowych, którzy mieli przekonywać do wojny w Iraku. W Rosji i Chinach to po prostu historia cenzury i dominacji władzy w mediach – autokratycznej prezydenta Putina i partii komunistycznej za Wielkim Murem. Także historia autocenzury, jednego z najważniejszych narzędzi kontroli nad komunikacją, sprawowanej przez rządzących. Ciekawe wreszcie są opisy historyczne pokazujące kształtowanie się Internetu. Oczywiście nie ma tu nowości, ale w ten sposób książka Castellsa staje się pozycją źródłową, autorskim vademecum Internetu i mediów, a w tym kontekście - społeczeństwa i władzy.

Znaczną część książki stanowią interesujące studia przypadków – m.in. wyboru Baracka Obamy na prezydenta USA, komunikacji w sprawie wojny w Iraku, czy polityki skandalu, za pomocą której media doprowadziły do upadku socjalistów hiszpańskich i ich przywódcy Felipe Gonzalesa. To ostatnie studium to mało znana historia z pierwszej połowy lat 90. ubiegłego wieku. Ciekawa, z tym, że opowiedziana dość tendencyjnie. Bowiem Castells nie ukrywa swoich sympatii po stronie lewicy odsuniętej po latach rządów w 1996 roku głównie z powodu licznych skandali korupcyjnych i łamania prawa.

Czyż nie jest piękne takie sformułowanie: „Socjaliści byli tak pewni siebie i swojego panowania nad krajem, że lekkomyślnie, bez zachowania choćby elementarnych środków ostrożności, podejmowali nielegalne działania”, z czego wynika, że naganna była nie nielegalność, lecz brak ostrożności…

A teraz 10 myśli Manuela Castellsa, które mimo wątpliwości warto przetrawić:

  1. Władza opiera się na kontroli komunikacji i informacji, bez względu na to, czy jest makrowładzą nad państwem bądź korporacjami medialnymi, czy tez mikrowładzą w organizacjach każdego typu.
  2. Władza jest czymś więcej niż komunikacją, a komunikacja czymś więcej niż władzą. Władza jednak opiera się na kontroli komunikacji, tak jak podstawą przeciwwładzy jest obalanie tej kontroli.
  3. Moja hipoteza robocza zakłada, że najbardziej fundamentalna forma władzy polega na możliwości kształtowania ludzkiego umysłu. Sposób w jaki odczuwamy i myślimy, determinuje nasze działania indywidualne i zbiorowe. Oczywiście, przymus – prawomocny lub nie – i możliwość jego zastosowania są podstawowymi źródłami władzy, jednak sam przymus nie może zapewnić dominacji. Zdolność budowania porozumienia – albo przynajmniej wywołania strachu i skłonienia ludzi do poddania się istniejącemu porządkowi – jest niezbędna do wprowadzenia w życie praw, które kierują społecznymi instytucjami i organizacjami.
  4. Najważniejszy podział w społeczeństwie sieci – choć nie jedyny – przebiega między samoprogramującym się zatrudnieniem, a zatrudnieniem tradycyjnym. Samoprogramujące się zatrudnienie ma autonomiczną zdolność skupiana się na celu, który został mu przypisany podczas procesu produkcji, odnajdywania istotnych informacji, łączenia ich w wiedzę, wykorzystywania dostępnych zasobów wiedzyi stosowania ich w formie zadań nastawionych na realizację celów całego procesu.
  5. [Przedsiębiorstwo sieciowe] - ta nowa forma organizacji biznesu jest historycznym odpowiednikiem fordyzmu czyli organizacji przemysłowej (zarówno kapitalistycznej jak i etatystycznej) charakteryzującej się wysoką, wystandaryzowaną i masową produkcją oraz wertykalną kontrolą procesów pracy (..) Chociaż miliony robotników wciąż pracują w podobnie zarządzanych fabrykach, działania podejmowane na szczycie procesu produkcji, związane z wytwarzaniem wartości (badania i rozwój, dizajn, marketing, zarządzanie i wielka wykonywana na zamówienie elastyczna produkcja) opierają się na zupełnie innym rodzaju przedsiębiorstw, a przez to całkowicie odmiennym typie procesów pracy i zatrudnienia – przedsiębiorstwie sieciowym.
  6. Przedsiębiorstwo sieciowe nie jest tożsame z siecią przedsiębiorstw. Wielkie korporacje są wewnętrznie zdecentralizowane, podobnie jak sieci. (…) Wielkie korporacje i podległe im sieci zwykle tworzą sieci współpracy, nazywane w praktyce biznesowej strategicznymi sojuszami lub partnerstwami. (..) Codziennymi praktykami biznesowymi w owej usieciowionej gospodarce są alianse, partnerstwa i kooperacje, które dotyczą określonych produktów, procesów, czasu i przestrzeni. Jednostką w tym procesie produkcji nie jest firma, ale projekt biznesowy wprowadzany w życie przez sieć – przedsiębiorstwo sieciowe.
  1. W usieciowionej gospodarce najważniejszą warstwą jest globalny rynek finansowy, który stanowi źródło wszelkiego wartościowania.
  2. Najważniejszym czynnikiem mającym wpływ na wzrost wydajności owej skoncentrowanej na wiedzy usieciowionej gospodarki jest innowacja, czyli zdolność do łączenia na nowo elementów wpływających na produktywność w wydajniejszy sposób lub wytwarzanie wyższej wartości dodanej procesu albo produktu.
  3. Rdzeń globalnych sieci medialnych tworzą korporacje multimedialne, których główne źródła dochodów i zróżnicowane portfele akcji pochodzą z wielu regionów i krajów na świecie. (..) Globalne organizacje medialne w rzeczywistości nie mają globalnego charakteru, natomiast mają go ich sieci.
  4. Patrząc na konfigurację globalnego rdzenia medialnego możemy zauważyć cztery powiązane ze sobą trendy:
  • wzrost koncentracji własności mediów,
  • konglomeraty medialne są w stanie dostarczać zarówno różnorodne produkty z jednej platformy, jak i jeden produkt z różnych platform. Powstają też nowe produkty w wyniku łączenia cyfrowych części różnych produktów,
  • indywidualizacja i segmentacja publiczności, których celem jest zmaksymalizowanie dochodów z reklamy,
  • sukces zależy od zdolności wewnętrznych sieci medialnych do odnalezienia optymalnej ekonomii synergii.

„Władza komunikacji” Castellsa wydana została 4 lata temu. W opisie transformacji od kapitalizmu przemysłowego opartego na industrializmie, do – jak go nazwał - kapitalizmu informacyjnego, którego zasadą jest informacjonizm, brakowało oceny jak ta transformacja odnajduje się w latach kryzysu. Trzy lata później, w 2012 roku, Castells tak oceniał zjawiska kryzysowe i ich skutki na świecie: „Takie jest więc pokłosie kryzysu: dysfunkcjonalne pozostałości modelu ekonomicznego opartego na systemie finansowym niezdolnym do autonaprawy; przesunięcie akumulacji kapitału ze starych centrów, które się zwirtualizowały na śmierć do nowych peryferiów posiadających i wytwarzających realną gospodarkę, jednak jeszcze bez zdolności do pełnej nad nią kontroli; system polityczny w ruinie w większości krajów powalony przez siły autodestrukcji i brak uprawomocnienia ze strony mas coraz mniej ufających swoim liderom; społeczeństwo obywatelskie w rozsypce, gdy okazało się że stare organizacje społeczne okazały się pustymi skorupami, a nowi aktorzy zmiany społecznej dopiero się rodzą; w końcu najważniejsza cecha owego krajobrazu: stara kultura gospodarcza stabilizująca strukturę społeczną m.in. za sprawą wiary w rynek i zaufania do banków straciła swą moc przekonywania, nowe kultury polegające na tłumaczeniu wartości życia na wartości ekonomiczne ciągle dopiero się tworzą”.

Ciekawe, że w tym obszernym opisie nie ma słowa o nowych środkach komunikacji. Czyżby Castells zaczynał się od nich odwracać?