Pokaż/Ukryj opcje strony

Energetyzująca książka

data publikacji: 12 Lutego 2014

autor: Piotr Aleksandrowicz

To opowieść o poszukiwaniu energii, od której jesteśmy całkowicie uzależnieni, z uwagi na pozycję, którą daje nam jej posiadanie, oraz dobrodziejstwa, które niesie - tak pisze we wprowadzeniu Daniel Yergin, autor książki "The Quest. W poszukiwaniu energii"

Daniel Yergin jest …no właśnie. Kim jest zdobywca Pulitzera w kategorii książki non-fiction, politolog z wykształcenia, futorolog z potrzeby, historyk z zamiłowania, ekspert energetyczny z funkcji, nadto publicysta, mówca… Oczywiście Yergin jest każdą z tych postaci, ale przede wszystkim jest sprzedawcą wiedzy o energii. Bardzo utalentowanym sprzedawcą.

Wydana w Polsce kilka tygodni temu przez wydawnictwo Kurhaus „The Quest. W poszukiwaniu energii” (nie wiadomo, dlaczego ma taki podwójny tytuł polsko-angielski) liczy 720 stron (sama bibliografia ma 23 strony). Autor w kolejnych częściach opasłego tomu opisuje współczesny świat polityków i koncernów naftowych, kwestie bezpieczeństwa energetycznego, problemy z produkcją energii elektrycznej, zmiany klimatyczne i ich wpływ na przemysły wytwarzające i zużywające energię. Opowiada także o powrocie do energii ze źródeł odnawialnych. Powrocie, bo jeszcze w XVIII wieku z niewątpliwie odnawialnego drewna i łajna pochodziło 95 procent energii. Kończy zaś przyszłością motoryzacji.

Już z tego krótkiego opisu zawartości widać, że to niezły miszmasz. Taka zresztą, dość mozaikowa jest pisarska metoda Yergina - dużo historii, anegdot, dat, wydarzeń, faktów, mniej analizy i syntezy. Jeden z surowych recenzentów w Amazon com. (zawsze są tacy - dzieła Szekspira mają tam więcej krytycznych opinii niż Yergin) napisał: „Książka ma za wiele anegdot. Generalnie są one nawet zajmujące, ale większość nie służy żadnemu innemu celowi, jak ukryciu faktu, że brakuje książce myśli”. Są też i inne poważne zarzuty - że brakuje porządnej analizy, opisy historyczne są wątpliwe, dygresje i anegdoty nie dają spójnego obrazu tematu. Wreszcie – prognozy Yergina, a ściślej jego firmy CERA - często się nie sprawdzają. W każdym słowie krytyki jest odrobina prawdy, ale tylko odrobina. Dlatego mimo to książka Yergina to kopalnia wiedzy, którą w dodatku zwiedza się łatwo i przyjemnie.

Oczywiście streszczanie 720 stron nie ma sensu. Weźmy zatem rozdział 11 „Czy światu zaczyna brakować ropy?” za przykład metody Yergina. Jest w nim historia ropy naftowej sięgająca połowy XIX wieku, z frapującymi anegdotami, jak już na początku lat 20. XX wieku pod wpływem błyskawicznie postępującej masowej motoryzacji zaczęto wieszczyć, że za lada rok zabraknie paliwa. Jest fragment o wojnach światowych, wojnach arabsko-izraelskich i powstaniu OPEC (OPEC - Organizacja Krajów Eksportujących Ropę Naftową). Ale przede wszystkim Yergin z niemałą dozą sceptycyzmu opisuje teorię „peak oil”, czyli szczytu wydobycia, która od ponad 50 lat obowiązuje, emocjonuje (zwłaszcza ekologów) i… nie sprawdza się. Dlaczego? Bo stale nadchodzą nowe odkrycia geologiczne i przełomy technologiczne. Szczyt wydobycia jeszcze nie nastąpił, może nastąpi w 2020 roku, a może nie. Fenomenalne odkrycia i nowe technologie mogą przesunąć go o wiele lat, tak jak skasowały czarnowidztwa wielu naukowców. Przykłady przełomowych technologii?

Wydobycie podmorskie i cyfrowe pola naftowe – pola uzbrojone w czujniki i analizatory umożliwiające zasadniczą poprawę stopnia wysysania ropy ze złóż. Dziś po zakończeniu eksploatacji złoża, znaczna część ropy pozostaje pod ziemią. Yergin opisuje też (rozdział 12) różne niekonwencjonalne źródła ropy jak łupki, piaski bitumiczne i złoża tzw. „tight oil”. Niby te hasła i pojęcia są nam znane, ale w istocie niewiele wiemy i dopiero Yergin porządkuje naszą wiedzę. Słowem edukacja wysokiej jakości.

Podobnie, niewiele wiemy w istocie o biopaliwach i o problemach z produkcją bioetanolu celulozowego, jak ważna jest logistyka, co to jest gęstość energii, co i dlaczego mogą produkować algi (rozdział 33). W 34-tym rozdziale dowiemy się zaś, jak powstał silnik spalinowy – to fascynująca historia niemieckiego venture kapitalisty Eugena Langena i sklepikarza z zacięciem naukowym i technicznym - Nikolausa Otto z początku II połowy XIX wieku. Przeczytamy też jak długo silnik spalinowy przegrywał z elektrycznym (o motoryzację elektryczną i jej warunek konieczny - wydajne akumulatory - walczył sam Thomas Edison) i jak go pokonał, ustanawiając technologiczne reguły motoryzacji obowiązujące do dziś. W tym samym rozdziale zatytułowanym „Wewnętrzny ogień”, dowiemy się także jak i dlaczego powstały SUV-y, pick-upy i vany, co miało niemały wpływ na zużycie paliw i normy paliwowe. 35-ty rozdział Yergin poświęcił samochodom elektrycznym, ale zaczyna się od historii smogu i jego pierwszego badacza Haagena Smita, który zidentyfikował rurę wydechową i spaliny z niej wychodzące jako przyczynę toksycznych mgieł.

Opisałem kilka rozdziałów by pokazać, że Yergin choć pisze o kwestiach, które wydają się znane, to szybko weryfikuje nasze dobre samopoczucie. Dzięki temu czyta się jego książkę jak opis fascynującej podróży po nieznanych ziemiach, o których wiemy tylko, że istnieją i mają znaczenie dla całej ludzkości.

Zastanawiam się co jako czytelnik chciałbym wiedzieć, jeśli chodzi o energię. Czy za, powiedzmy, 30 lat samochody będą nadal jeździć i czy wystarczy ropy dla wszystkich? Gdzie jest granica masowej motoryzacji - miliard samochodów w Chinach, drugi miliard w Indiach? Czy ma przyszłość energia atomowa, a jeżeli tak, to gdzie i jaka? Czy wzrost kosztów energii jest nieunikniony? Czy ma sens subsydiowanie energii z paliw stałych w krajach biednych, a w zamożnych - zielonej.

Powiedzmy szczerze, u Yergina łatwo tej odpowiedzi się nie znajdzie, ale jest wysokie prawdopodobieństwo, że została ukryta w którymś z rozdziałów. Owszem, samochody będą jeździć i na pewno wśród nich będzie więcej hybrydowych i elektrycznych niż dziś. Silnik spalinowy i paliwa z ropy naftowej nadal jednak będą dominować w energetyczno-motoryzacyjnym mixie. Może niektóre samochody pojadą na gaz ziemny, ale ile ich będzie – nie wiadomo. Nie do końca też wiadomo, z czego będziemy otrzymywać energię elektryczną i czy starczy jej dla wszystkich, w tym dla motoryzacji elektrycznej. Energia atomowa – w niektórych krajach będzie rozwijana, w innych – wątpliwe, ale generalnie nie jest to temat głębszych studiów u Yergina, co oznacza, że jego zdaniem jej znaczenie nie będzie rosnąć. Zielona energia – dzięki subsydiom będzie z pewnością się rozwijać.

W poważnych mediach „W poszukiwaniu energii” dostało pozytywne recenzje. New York Times twierdzi nawet, że jest to książka lepsza niż „The Prize” – historia ropy naftowej, za którą Yergin dostał Pulitzera. „Lektura obowiązkowa dla CEO, ekologów, parlamentarzystów, generałów, szpiegów, fanów technologii, pisarzy thrillerów, ambitnych terrorystów i wieku innych”. A The Economist: „To mistrzowska praca, całościowy przewodnik po problemie zapotrzebowania na energię i dylematach z tym związanych, który trudno będzie pobić”. Jak pisze we wstępie do polskiego wydania były prezes PKN Orlen Igor Chalupec: „Nie jest jednak zasadniczym walorem bardzo intensywna podróż z Danielem Yerginem po świecie. Główny pożytek z lektury to możliwość łatwego przyswojenia sobie mapy skomplikowanych powiązań na rynku energii. Autor opisuje szczegółowo te mechanizmy, w tym zasadniczą relację ze światem polityki. Pokazuje jak mocno splecione są ze sobą nitki pociągane przez polityków z wyboru i dyktatorów, prezesów korporacji i graczy rynkowych”. Słowem każdy znajdzie tu coś dla siebie. Zatem lektura na Święta i po Świętach też.