Pokaż/Ukryj opcje strony

Biznes pod choinkę

data publikacji: 19 Grudnia 2013

autor: Piotr Aleksandrowicz

Wielu ludzi skarży się, że ma problemy z kupowaniem prezentów. Nie bardzo rozumiem dlaczego, przecież wystarczy pójść do księgarni.

Choć niewątpliwie trudniej znaleźć coś wartościowego, jeśli zakup ma dotyczyć biznesu i ekonomii oraz edukować, ale i dać się czytać. Przy tych założeniach pole manewru zmniejsza się, ale nie do zera. Przetestowałem to w dwóch dużych stołecznych księgarniach. Księgarniach, bo w internecie można kupować tylko towar, którego jesteśmy pewni ze względu na rekomendacje, temat czy autora. Zasadniczo jednak książkę trzeba przejrzeć, choćby miało to zająć tylko kilka minut.

Zacznijmy od pozycji, która niespodziewanie znalazła się na liście Top 40 w salonie Empiku. Paul Arden napisał „Nieważne jak dobry jesteś, ważne jak dobry chcesz być”, a wydało po polsku wydawnictwo Insignis. „Nie wygłaszaj przemówień, postaw na show” – głosi jedna z porad. Być może, być może. Paul Arden był dyrektorem kreatywnym agencji reklamowo-marketingowej Saatchi and Saatchi w okresie jej rozkwitu na przełomie lat 80 i 90 i niewątpliwie lubił robić show. W pierwszym przeglądaniu książka wygląda dość zgrabnie, krótkie noty, niezłe ilustracje. Potem odkrywamy niespodziewanie drugą książkę Ardena: „Cokolwiek myślisz – pomyśl odwrotnie”. Tytuł oddaje zawartość i filozofię autora, który zawsze zachęcał do ryzyka, a zwolnienie z pracy traktował nie jako nieszczęście, lecz szansę w karierze (jego samego wyrzucano pięciokrotnie). Tu trafiamy na historię gońca Ginger Bakera, który powiedział, że odchodzi z pracy, bo chce grać na perkusji, chociaż nie miał o tym pojęcia (kilka lat później, gdy nauczył się grać, występował już w zespole Cream z Ericem Claptonem). Kartkując łapiemy też kilka innych bardzo ładnych opowiastek i anegdot. Arden ma umiejętność w paru zdaniach zawarcia całkiem niegłupich myśli. Kupujemy.

Chodzimy, chodzimy po księgarni i widzimy na okładce znajomą twarz. To Sheryl Sandberg, szefowa operacyjna portalu społecznościowego Facebook, jedna z najbardziej obfotografowanych kobiet biznesu na świecie. „Włącz się do gry – kobiety, praca i chęć przywództwa” wydawnictwa Sonia Draga nie jest jednak książką o Facebooku, lecz zbiorem dość luźno powiązanych myśli o relacjach między kobietami i mężczyznami w korporacji (bądź urzędzie), a zwłaszcza o kwestiach awansu i kariery kobiet. Feminizm, ale umiarkowany, momentami dość zabawny i na czasie, tym bardziej, że kilka dni temu CEO General Motors została Mary Barra. Pani Sandberg robiła karierę w Mc Kinseyu, Departamencie Skarbu, Google i Facebooku, więc ma z czego czerpać. Opisuje swoje doświadczenia, pokazując gdzie i jakie błędy popełniała i kto (na ogół mężczyźni) potrafił je wykazać, a także poradzić, jak odkręcić to, co się stało i jak uniknąć następnych błędów. Książkę przegląda się sympatycznie, zawsze w naszym otoczeniu jest ambitna pani, której musimy zrobić prezent, zatem do kupienia.

W przeciwieństwie do dzieła pani Coradonga O’Shea pt. „Zara prawdziwa historia sukcesu - człowiek który stworzył Zarę” (Grupa Wydawnicza Foksal). Zarę stworzył niezwykły hiszpański przedsiębiorca Amancio Ortega, podobnie jak i kilka innych marek grupy Inditex, prawdziwego fenomenu w branży mody, odzieży i tekstyliów. Dlatego rzuciliśmy się na półkę, ale już po chwili mogliśmy książkę z niesmakiem odłożyć. Styl pisarski pani Coradongi jest tak nieznośny, że to co ma do powiedzenia Ortega i jego współpracownicy, natychmiast znika przytłoczone wszechobecnością autorki, która cały czas w pierwszej osobie słucha, pyta, relacjonuje, komentuje, słowem pisze o sobie niemal tyle, co o bohaterze książki. Brr, może ktoś lubi taką hiszpańską narrację, dla niżej podpisanego wychowanego na porządnych anglosaskich biografiach to kompletnie niestrawne.

Lepiej sprzedał swoje myśli Ty Montague pisząc „ Strategię sukcesu” (też Grupa Wydawnicza Foksal). Podtytuł dzieła brzmi „Chcesz stworzyć historię, czy ją opowiadać”. Drugi zaś na tej samej okładce „ Stwórz historię firmy i przejdź do historii”. To książka o wymyślaniu firmy i jej opowieści, a zatem trochę o marketingu, trochę o strategii, trochę o brandingu i komunikacji. Ty Montague jest współwłaścicielem firmy doradczej Co:collective, która nazywa się sama „przyspieszaczem wzrostu i innowacji”. Na marginesie - angielski tytuł jest inny i spokojniejszy: „True Story: How to Combine Story and Action to Transform Your Business”, ale równie niewiele mówiący (Historia prawdziwa: jak połączyć opowieść i działanie, by przekształcić swój biznes). Ponieważ mamy dostęp do internetu mobilnego szybko sprawdzamy, że książka ukazała się niedawno, w 2013 roku, i ma na Amazon.com tylko 8 opinii czytelników. Ty Montague znalazł się na okładce pisma Fast Company, co jest niezłą referencją, ale tej klasy ogólnostrategicznych doradców i konsultantów mamy w Ameryce zapewne kilkuset albo i więcej. Odkładamy. Może kupilibyśmy, gdybyśmy mieli więcej czasu na wczytanie się w choć kilka studiów przypadków opisanych w książce.

Odkładamy tym łatwiej, że wpadła nam w oko książka trójki autorów: Tim Clark, Alex Osterwalder i Yves Pigneur pt. „Model biznesowy – Ty” (wydawnictwo Helion - One Press). Zareagowaliśmy, bo Osterwalder i Pigneur, czyli przedsiębiorca i profesor z Lozanny, wydali wcześniej „Tworzenie modeli biznesowych”. Tak się złożyło, że kilka dni temu ktoś do kogo mamy zaufanie – menedżer wysokiego szczebla - wyposażył swoich podwładnych w kilka egzemplarzy „Tworzenia…”, bo, jak twierdzi, rzecz jest znakomita, bardzo pouczająca i przydatna. Forma obu książek - współczesna i atrakcyjna, z mnóstwem ilustracji trochę w duchu korporacyjnych karteczek i schematów ręcznie pisanych na tablicy. Nie jest to jednak przerost formy nad treścią; ten sposób ilustrowania ma czysty walor użytkowy. W środku duża liczba konkretnych przypadków - ludzi i firm; autorzy obu książek twierdzą, że powstały one na podstawie doświadczeń kilkuset menedżerów z całego świata. Po czym sami reklamują „Tworzenie modeli biznesowych”: „Przewodnik dla wizjonerów, ludzi pragnących wyznaczać własne zasady gry i tych, którzy chcą podważać status quo — dla ludzi, którzy myślą o projektowaniu przedsiębiorstw przyszłości lub zmianie przestarzałych modeli biznesowych!”. Trochę to reklamiarstwo nas nastroszyło, ale recenzje ”Tworzenia modeli biznesowych” w Amazon.com są bardzo dobre i bardzo ich wiele – blisko 300, z czego 214 pięciogwiazdkowych i 50 czterogwiazdkowych, a tylko 14 dostało jedną lub dwie gwiazdki. Podobnie znakomite recenzje ma „Model biznesowy Ty”, choć jest ich „tylko” 70, gdyż książkę wydano w ubiegłym roku. Do kupienia, jeśli mamy menedżera w rodzinie.

Ale możemy też wybrać coś bardziej konserwatywnego. Loren B. Belker, Jim Mc Cormick i Gary Topchik napisali poradnik pt. „Początkujący menedżer – szóste wydanie” (też wydawnictwo Helion-One press). Kilka tytułów rozdziałów: A więc zamierzasz zarządzać ludźmi. Praca z ludźmi, budowanie relacji, zarządzanie ryzykiem. Opisy stanowisk, oceny okresowe, wysokość wynagrodzeń. Wygląda na to, że to dość tradycyjnie skonstruowany poradnik dla kogoś, kto po raz pierwszy ma kierować zespołem ludzkim. I istotnie – możemy odnaleźć informację, że Loren B. Belker sam pisał pierwsze wydanie „Poczatkującego menedżera” ponad 35 lat temu. Belker przez prawie 30 lat pełnił funkcję dyrektora dużej firmy ubezpieczeniowej w środkowozachodniej części Stanów Zjednoczonych, a pozostali autorzy szóstego wydania to dyrektor operacyjny wielkiego biura architektonicznego i konsultant. Nie jest to zatem pierwsza liga, ale stworzyli książkę dość racjonalną, zdroworozsądkową i w sam raz dla kogoś, o kim wiemy, że właśnie rozpoczyna karierę menedżera, czyli będzie zarządzał choćby kilkoma osobami.

I wreszcie na zakończenie przyznamy się do błędu na własne życzenie. Oto prawdziwa cegła , ponad 500 stron. G.Edward Griffin napisał książkę „Finansowy potwór z Jekyll Island (Prawdziwa historia rezerwy federalnej)”, a polski wydawca - wydawnictwo Wektory - jeszcze dołożył podtytulik: „Książka której boi się Ameryka”. Kupujemy jako prezent dla siebie, bez specjalnego przeglądania. Oczywiście tak szybko nie z powodu podtytuliku, lecz dlatego, że System Rezerwy Federalnej Stanów Zjednoczonych (FED) właśnie obchodzi 100 –lecie, a rzecz ma pozytywne rekomendacje kongresmena Ron Paula –libertarianina - i Marka Thorntona, profesora ekonomii Auburn University i współpracownika Instytutu Misesa, który szanujemy.

No i po lekturze mamy wątpliwości, czy dobrze wydaliśmy pieniądze. Z jednej strony – książka jest ciekawa, kontrariańska, czyli idzie pod prąd. Z drugiej strony - zbyt dużo w niej publicystyki i emocji, są też błędy merytoryczne. Była bestsellerem w USA, ale i krytycznie oceniło ją środowisko ekonomistów profesjonalnych. Co gorsza, sporo w niej czasem bardzo obszernych dygresji pisanych pod wyraźnym wpływem słabo udokumentowanych teorii spiskowych. Owszem, imponuje profetycznym charakterem, pisana była w 1994 roku, a fragmentami świetnie wyjaśnia i ocenia to, co wydarzyło się kilka lat temu. Nieźle tłumaczy powstawanie kryzysów, szkodliwość sposobu funkcjonowania FED jako agendy rządowej (skup obligacji, druk pieniądza), procesy powstawania pieniądza bankowego i wiele innych kwestii, wszystko w duchu „szkoły austriackiej”. Sam autor – z wykształcenia humanista, z zawodu filmowiec o dość pokręconym życiorysie - mając 58 lat skończył college finansowy w 1989 roku i zaraz potem napisał swoją historię FED. W sumie warto przeczytać, a na pewno dość dokładnie przekartkować, ale zachowując dystans.

Podsumowując – jest co kupić ,ale trzeba mieć czas, by solidnie przejrzeć kilka , kilkanaście ekonomicznych i biznesowych pozycji, jakie znajdziemy w księgarni zawalonej tysiącem kryminałów i romansideł. Dobrze mieć mobilny internet, by sprawdzić na miejscu to i owo. No i nie należy do końca wierzyć polskim tytułom i podtytułom, bo mamy wrażenie, że biznes jest w Polsce tak mało chodliwy (w przeciwieństwie do Ameryki), że wydawcy „podkręcają” je za wszelka cenę, reklamując niekiedy zwykłe gnioty.

Dobrych zakupów i spokojnych Świąt.