Pokaż/Ukryj opcje strony

Obligacje firm - czym są i czy warto w nie inwestować?

data publikacji: 5 Kwietnia 2013

autor: NBPortal

Wielu Polaków wciąż kojarzy obligacje wyłącznie z obligacjami Skarbu Państwa, zwanymi skarbowymi. Trzy pozostałe ich rodzaje: komunalne (emitowane przez samorządy), spółdzielcze oraz korporacyjne, wypuszczane przez firmy, pojawiły się w Polsce dopiero niedawno i dlatego są jeszcze u nas mało znane. Choć zwłaszcza te ostatnie (korporacyjne) mogą być dużo lepszą formą lokowania oszczędności niż obligacje Skarbu Państwa, lokaty bankowe czy akcje firm.Pierwsze w historii papiery wartościowe, zbliżone do dzisiejszych obligacji korporacyjnych, pojawiły się w drugiej połowie XIX w. w Stanach Zjednoczonych. Powstawały wtedy w tym kraju liczne linie kolejowe, energetyczne, drogi, wodociągi i sieci kanalizacyjne. Budowało je nie państwo czy samorządy (jak dziś), ale prywatne firmy, które potrzebowały na ten cel ogromnych funduszy.

By je zdobyć, oferowały inwestorom kolejne emisje swych akcji, ale wypuszczały także mniej ryzykowne papiery - obligacje, zabezpieczone np. majątkiem firmy, z terminem ich wykupu (zapadalności), sięgającym nawet stu lat. Obecnie o takich okresach zapadalności już nie ma mowy, choć wciąż zdarza się, że wynoszą one więcej niż 10 lat. Takie obligacje nazywa się długoterminowymi, te, których termin wykupu waha się od 3 do 10 lat - średnioterminowymi, a do 3 lat – krótkoterminowymi.



W krajach zachodnich finansowanie inwestycji firm przy pomocy emisji ich obligacji jest dziś równie powszechne, co emitowanie w tym celu akcji przedsiębiorstwa czy branie kredytu inwestycyjnego. O Polsce jeszcze nie da się tego powiedzieć, ale szybko nadrabiamy zaległości w tej dziedzinie. Swe obligacje wypuszcza coraz więcej polskich firm, bo jest to dla nich – szczególnie w obecnych kryzysowych warunkach – bardzo atrakcyjna forma pozyskiwania kapitału na rozwój. Nie dość bowiem, że forma ta jest zwykle tańsza od kredytu bankowego, to jeszcze łatwiejsza w realizacji. Dziś w naszym kraju często łatwiej jest firmie sprzedać swe obligacje niż uzyskać kredyt bankowy, obwarowany zaostrzającymi się ciągle wymogami. Poza tym obligacje mogą mieć stałe oprocentowanie, dzięki czemu jeszcze przed emisją można z dokładnością co do złotówki obliczyć ich koszt. Tymczasem wydatki związane z obsługą kredytu – na ogół mającego zmienne oprocentowanie – są trudne do precyzyjnego oszacowania.



Dla przedsiębiorstw obligacje to także atrakcyjna alternatywa wobec finansowania ich rozwoju poprzez emisję akcji. Rynek akcyjny jest bowiem ostatnio rozchwiany, przez co nie wszystkie emisje kończą się sukcesem. Poza tym po wypuszczeniu obligacji nie trzeba zapewniać wpływu na zarządzanie firmą nowym akcjonariuszom i rozwadniać jej struktury właścicielskiej, tak, jak to się dzieje w przypadku emisji akcji.



Wśród polskich firm, które już emitują u nas swe obligacje, można znaleźć tak znane i duże spółki, jak PKN Orlen, PKO BP, PGNiG, Getin Noble Bank czy koncern energetyczny Energa. Na rynku papierów dłużnych Catalyst (działającym przy Giełdzie Papierów Wartościowych w Warszawie) są obecnie notowane obligacje 127 firm o łącznej wartości 48 mld zł. W tym miejscu trzeba jednak postawić pytanie, kto w naszym kraju może kupić obligacje firm? Czy także zwykły Kowalski, czyli tzw. inwestor indywidualny, drobny, chcący gdzieś ulokować swe prywatne oszczędności? Odpowiedź brzmi : tak, może je kupić, ale tylko za pośrednictwem biura maklerskiego, w którym trzeba założyć sobie rachunek. Choć trzeba dodać, że w Polsce, gdzie rynek obligacji firm jest jeszcze mimo wszystko słabo rozwinięty (w porównaniu do krajów zachodnich), wciąż zdecydowana większość emisji tych papierów to emisje adresowane przede wszystkim do inwestorów dużych, instytucjonalnych.