Pokaż/Ukryj opcje strony

Ile Jaś pracując uzbiera, tyle Jan na emeryturze wydawać będzie

data publikacji: 29 Kwietnia 2014

autor: Longina Grzegórska

Choć emerytura kojarzy się ze starością, dotyczy również młodych, bo z emeryturą jest jak z wiedzą.  Jeśli nie zadbamy o jej zdobycie za młodu, w późniejszym życiu dotkliwie odczujemy jej brak.

„W długim okresie wszyscy będziemy martwi" – miał powiedzieć do rozemocjonowanych kolegów spierających się o przyszłość ekonomii, John Maynard Keynes – najsłynniejszy ekonomista XX wieku. I trudno się z nim nie zgodzić. Jednak zanim nastąpi nieuchronny koniec, przed nami coraz dłuższe życie - najpierw zawodowe, potem na zasłużonej emeryturze. I tak, jak o życiu zawodowym myślimy już w szkole wybierając odpowiednie kierunki i ścieżki kształcenia, tak o emeryturze powinniśmy myśleć od początku kariery zawodowej.

Czym jest emerytura i po co ona komu?
Z ekonomicznego punktu widzenia funkcją emerytur jest przesunięcie konsumpcji w czasie. Oznacza to, że osoba opłacająca składkę na system emerytalny konsumuje dzisiaj mniej niż produkuje, aby w przyszłości nadal konsumować, mimo zaprzestania pracy zarobkowej. W uproszczeniu można powiedzieć, że emerytura to taka „pensja na starość". A dokładnie rzecz ujmując: to świadczenie pieniężne służące zabezpieczeniu materialnemu osób, które ze względu na wiek, nie posiadają już zdolności do pracy zarobkowej. Warunkiem otrzymania takiego świadczenia jest osiągnięcie wieku emerytalnego (stopniowo wydłużanego do 67 lat) poprzedzone co najmniej 25 letnim okresem opłacania składek emerytalnych.

W Polsce i wielu krajach powszechność emerytur jest gwarantowana przez państwo, co wymusza obowiązek uczestnictwa w systemie, który ma nam te emerytury w przyszłości zapewnić. Sam system ubezpieczeń społecznych (czyli emerytury, ubezpieczenia od następstw nieszczęśliwych wypadków, opieka medyczna, a nawet ubezpieczenia od bezrobocia) stworzył w latach 80-tych XIX wieku, Otto von Bismarck - kanclerz II Rzeszy Niemieckiej. Wprawdzie zrobił to z doraźnych powodów politycznych. Chciał w ten sposób zlikwidować tworzące się z inspiracji socjalistów związki zawodowe, które upominały się o prawa robotników ulegających wypadkom w fabrykach w czasach rewolucji przemysłowej. Kanclerz nie chciał jednak przy tym narażać państwa na koszty, wymyślił więc, że ciężar odpowiedzialności za losy pracowników niezdolnych do pracy ponosić będą właściciele fabryk i sami robotnicy. Nakazał przekazywanie części każdej wypłaty, każdego pracownika do obowiązkowego systemu ubezpieczeń społecznych. Posunięcie to szybko przyniosło wymierne i pozytywne zarazem efekty. W fabrykach poprawiło się bezpieczeństwo pracy, robotnicy zyskali realną ochronę zdrowotną i środki do życia na wypadek niezdolności do pracy, a państwo jako organizator i zarządca tego systemu, zyskało wolne środki, które mogło inwestować w rozwój gospodarki. Do dziś, wymyślony przez Bismarcka system funkcjonuje w całej Europie i wielu krajach na świecie, choć pewne zmiany na przestrzeni lat następowały.

Made in Poland
Odkąd w latach 30-tych XX wieku wprowadzono nad Wisłą powszechny system ubezpieczeń społecznych, którym zarządza ZUS, najpoważniejszą zmianą, była reforma z 1999 roku zainicjowana przez rząd Jerzego Buzka.

Mówiąc w skrócie, rząd wzmocnił stary system emerytalny oparty tylko na filarze repartycji o zdefiniowanym świadczeniu, filarem drugim tzw. kapitałowym o zdefiniowanej składce. Przy czym należy wyjaśnić, iż system repartycyjny (I filar) to tzw. systemem solidarności międzypokoleniowej, który polega na tym, że składki osób pracujących finansują bieżące wypłaty emerytur.

                                              
I filar, obowiązkowy – system repartycyjny, realizowany po osiągnięciu wieku emerytalnego bez prawa do dziedziczenia.

Natomiast zdefiniowane świadczenie odnosi się do sytuacji, kiedy wysokość składek opłacanych w fazie oszczędzania musi być dopasowana do z góry znanej wysokości świadczenia. System kapitałowy (II filar) polega na tym, że każdy sam oszczędza na własną emeryturę, odprowadzając środki na specjalnie utworzone indywidualne konta. W Polsce są to tzw. Otwarte Fundusze Emerytalne (OFE), zarządzane przez Powszechne Towarzystwa Emerytalne według rynkowych zasad, oraz powstałe w 2011 roku Subkonto w ZUS. W systemie kapitałowym przyszła emerytura zależeć więc będzie od tego, ile środków ubezpieczony zgromadzi na indywidualnym koncie. Zdefiniowana składka bowiem uzależnia wielkość przyszłej emerytury od wysokości sumy wpłaconych składek oraz dalszego oczekiwanego trwania życia (które się wydłuża). Tak więc w tym przypadku zachodzą dwie proste zależności: emerytura będzie tym wyższa, im więcej przyszły emeryt wpłaci składek do systemu, oraz im dłużej będzie pracował. 

                                                  
II filar, obowiązkowy (wybór między OFE lub Sk ZUS) – system kapitałowy, realizowany po osiągnięciu wieku emerytalnego, z prawem do częściowego dziedziczenia.
Zainicjowane w 1999 roku zmiany w powszechnym systemie emerytalnym były potrzebne, ponieważ system Bismarckowski, który świetnie sprawdzał się w XIX wieku (wtedy życie trwało krócej, średnio 45 lat, a wiek emerytalny wynosił 70 lat!, do tego na jednego emeryta przypadało blisko 10 zatrudnionych), okazał się niewystarczający w perspektywie XXI stulecia (gdy średnia długość życia przekroczyła 70 lat, wiek emerytalny spadł średnio do 60 lat, a na jednego emeryta pracuje tylko 3 zatrudnionych).

Wprowadzony II filar (kapitałowy) miał docelowo odciążyć budżet państwa, z którego zasypywano rosnącą w systemie emerytalnym (opartym tylko na I filarze) dziurę. Zdaniem wielu ekonomistów to był dobry kierunek, bo uniezależnia nieco przyszły system emerytalny m.in od kłopotów demograficznych, czyli malejącego przyrostu naturalnego, a w konsekwencji zwiększenia liczby emerytów i zmniejszenia liczby pracujących. Jednak przeciwnicy zmian wskazywali, że wprowadzenie systemu kapitałowego na tamtych warunkach, pogłębiło jeszcze dziurę deficytową całego systemu. Ponadto wskazywali, że zgromadzone składki w OFE ulegać mogą inflacji lub załamaniom koniunktury, co pokazał ostatni światowy kryzys, kiedy to oszczędności kapitalizowane latami na kontach w OFE stopniały w kilka tygodni wraz z wartością giełdy.

(Nie)wesołe życie staruszka
Jednak to, co dla budżetu państwa ma być korzystne, dla zwykłego Kowalskiego tak dobre już nie będzie. Przede wszystkim w nowym systemie na niekorzyść przyszłego emeryta zmienia się stopa zastąpienia, czyli mówiąc po ludzku: relacja pierwszej emerytury do ostatniego wynagrodzenia. Innymi słowy stopa zastąpienia pokazuje nam ile procentowo wyniesie pierwsza emerytura w stosunku do ostatniej pensji. Jak wynika z opracowań m.in. Komisji Nadzoru Finansowego dziś, czyli w starym jedno-filarowym systemie (obowiązuje on w stosunku do osób których nie objęła reforma z 1999r.) ta relacja to ok. 65 proc. Oznacza to, że osoba która przed przejściem na emeryturę zarabiała np. 3000 zł., będzie otrzymywała świadczenie w wysokości 1950 zł. Za ok. 40 lat stopa zastąpienia wynieść może ledwie 30 proc., a nawet mniej. To z kolei oznacza, że osoba zarabiająca 3000 zł. dostanie ledwie ok. 1000 zł. emerytury. Dane Ministerstwa Pracy i Polityki są bardziej optymistyczne i pokazuję, że obecnie stopa zastąpienia wynosi ok. 77 proc., a w 2050 wyniesie 43 proc. Nie zmienia to jednak faktu, że różnice są duże, i że przyszłym emerytom ciężko będzie utrzymać się za tak okrojone środki. Jedynym sposobem, aby uchronić się przed nędzą na emeryturze, będzie zatem dodatkowe oszczędzanie.

Dlatego oprócz obowiązkowego odprowadzania składek emerytalnych do powszechnego systemu opartego już na dwóch filarach (repartycyjnym -ZUS i kapitałowym OFE oraz Subkonto w ZUS), można dobrowolnie oszczędzać na emeryturę w tzw. III filarze, który zbudowany jest z trzech elementów. A mianowicie z: IKE (indywidualne konto emerytalne), IKZE (indywidualne konto zabezpieczenia emerytalnego) oraz PPE (pracownicze programy emerytalne), które faktycznie są narzędziami, oferowanymi towarzystwa ubezpieczeniowe, banki czy domy maklerskie, pozwalającymi na dobrowolne oszczędzanie na przyszłą emeryturę w ramach całego systemu.

                                             

III filar, dobrowolny – system kapitałowy, realizowany w dowolnym czasie z prawem do pełnego dziedziczenia.
Dwie pierwsze możliwości, jak sama nazwa wskazuje, przeznaczone są do indywidualnego oszczędzania. Zarówno IKE jak i IKZE służą do dobrowolnego oszczędzania na emeryturę w wybrany sposób: począwszy od lokaty bankowej, poprzez ubezpieczenie kapitałowe, fundusze inwestycyjne, aż po samodzielne inwestowanie na giełdzie. Różni je natomiast limit wpłat w danym roku (niższy w przypadku IKZE) oraz zachęty podatkowe. I tak: wpłaty na IKZE można odpisać od podstawy opodatkowania, tym samym zapłacić niższy podatek dochodowy w danym roku, w IKE nie da się tak. Za to przy podejmowaniu pieniędzy z IKE (np. po przejściu na emeryturę) nie trzeba płacić fiskusowi podatku dochodowego. W IKZE podatek dochodowy trzeba będzie zapłacić. Trzecim i ostatnim narzędziem, jest wspomniane PPE, które daje możliwość zbiorowego oszczędzania na przyszłą emeryturę, zorganizowanego przez pracodawcę na uzgodnionych wspólnie z pracownikami zasadach w ramach obowiązujących w prawie reguł.

  

Świadczenie emerytalne z dwóch obowiązkowych filarów.

Świadczenie z trzech filarów: obowiązkowego i dobrowolnego.

Niestety słaba promocja oraz mała zachęta podatkowa sprawiają, że oszczędzania w III filarze nie jest zbyt popularne w społeczeństwie. Nadzieją, że zaradni Polacy oszczędzać będą na starość poza zorganizowanym przez Państwo systemem emerytalnym (obowiązkowym i dobrowolnym) są tzw. „prywatne emerytury". A czym one są i jak się je tworzy, będą Państwo mogli przeczytać w osobnym, poświęconym temu zagadnieniu artykule na naszych stronach.