Rodzaje i granice praw własności |
9 |
Jeżeli jedynie właściciel, bądź ktoś za jego zgodą, może używać danych dóbr, określa się je jako prywatne. Dobrem prywatnym jest np. ubranie – jeśli nosi je właściciel, nie może tego robić równocześnie żadna inna osoba. Użytkowanie i rozporządzanie pewnym dobrem, które nie pozwala na dostęp do niego innym ludziom, określa się jako konkurencję w konsumpcji. Przeciwieństwo stanowią dobra publiczne, których ona nie dotyczy. Przykładem jest obrona narodowa, ponieważ zapewnienie bezpieczeństwa militarnego jednemu obywatelowi nie ogranicza ochrony, jaką otrzymują inni.
Drugi element odróżniający dobra prywatne od publicznych to możliwość korzystania z wyłączeniem innych ludzi. Łatwo zakazać niepożądanym osobom używania dobra prywatnego: dom czy samochód można zamknąć, nieruchomość otoczyć płotem, swoje książki podpisać i schować. W przypadku dóbr publicznych nie sposób, albo byłoby niezmiernie kosztowne, wyłączyć kogokolwiek z korzystania – niepodobna np. ogrodzić wszystkich plaż.
Do niektórych dóbr da się zamknąć dostęp, lecz nie istnieje konkurencja w konsumpcji: np. wystawę w muzeum może obejrzeć dowolna liczba osób (oglądający nie konkurują ze sobą), pod warunkiem że kupią one bilet – są to tzw. dobra klubowe. Te z kolei, których dotyczy konkurencja konsumpcyjna i z których użytkowania nie można nikogo wyłączyć, określa się jako zasoby wspólne. Przykładem jest środowisko naturalne: w niektórych miejscach na świecie trudno powstrzymać ludzi od wypasania bydła na wspólnych łąkach, jednocześnie konkurują oni ze sobą o zasoby – trawy wystarcza dla ograniczonej liczby zwierząt.
Jeśli dobro można przypisać jednej osobie, grupie lub prywatnej instytucji, mamy do czynienia z własnością prywatną. Gdy właścicielem jest państwo i samorządy, mówi się o własności publicznej.
Na ogół dobra prywatne stanowią własność prywatną, a publiczne publiczną, nie obowiązuje jednak trwały i ścisły podział. Wiele z historycznie prywatnych dóbr stało się obecnie w dużym stopniu własnością publiczną, np. ochrona zdrowia, linie kolejowe, edukacja, pomoc ubogim. W różnych miejscach na świecie podobne dobro może być własnością prywatną albo publiczną, przykładowo w niektórych miastach Stanów Zjednoczonych istnieje prywatna ochrona przeciwpożarowa, w Wielkiej Brytanii można stać się właścicielem jeziora, większość autostrad we Włoszech jest niepaństwowa, w Szwajcarii konkuruje między sobą kilkanaście przedsiębiorstw kolejowych. Własność prywatna i państwowa przeplata się również w przypadku dóbr klubowych i wspólnych: funkcjonują tak państwowe, jak prywatne galerie, muzea, parki.
Zwolennicy rozszerzania sfery własności prywatnej powołują się na efektywność ekonomiczną: właściciel najlepiej dba o swoją własność i robi to najtaniej. Własność prywatna jest podstawą naszej cywilizacji i rozwoju gospodarczego – tylko dzięki niej istnieje możliwość kalkulacji ekonomicznej, czyli ustalania cen, a co za tym idzie, możliwość wymiany dóbr i zaspokajania potrzeb ludzkich. Z kolei zwolennicy większego udziału własności publicznej w gospodarce przekonują, że niektóre dobra powinny być dostarczane w równej ilości wszystkim obywatelom, a ponieważ prywatni właściciele zażądają opłat albo nie będą w stanie zapewniać takich dóbr, budżety państwa i samorządów muszą je finansować z podatków.
Na rynku ludzie nieustannie zawierają dobrowolne umowy i dzięki wyborom konsumenckim decydują o przeniesieniu praw własności prywatnej. Właściciele kapitału i ziemi mogą korzystać ze swej własności, używając jej jedynie do zaspokojenia potrzeb innych ludzi, ponieważ aby mieć jakikolwiek profit, muszą usługiwać konsumentom. Własność ma wartość tylko dla tych, którzy wiedzą, jak ją spożytkować, by konsumenci na tym skorzystali i to jak najlepiej. Na przykład właściciel kopalni miedzi, jeśli dostrzeże kończące się zasoby, ograniczy wydobycie, aby dłużej utrzymać działalność. To podniesie cenę miedzi i da sygnał konsumentom, że należy rozsądniej używać zasobu, np. oddawać zużyte kable czy sprzęt elektroniczny do recyklingu, a może poszukać lepszej technologii, np. zastąpić miedziane przewody telefoniczne światłowodami. Z kolei gdy właściciel fabryki światłowodów odnotuje większe zapotrzebowanie na swoje wyroby, zwiększy produkcję i zainwestuje w nowe urządzenia, aby sprostać popytowi. Jeżeli tego nie uczyni, prześcignie go konkurencja oferująca tańsze i lepsze wyroby.
| Ocena: | |
![]() ![]() ![]() ![]() ![]() | |
| Liczba oddanych głosów: 9 |




