Strajki i problemy rynku pracy w NBA |
18 |
NBA długo pozostawała jedyną zawodową amerykańską ligą, w której nigdy nie odwołano ani jednego spotkania z powodu strajku sportowców. Dochodziło już kiedyś dwukrotnie do małych buntów, ale widmo ewentualnego sporu szybko zażegnywano. Dopiero sezon 1998/99 przyniósł niespodziewany dla kibiców lokaut. Koszykarze i właściciele od dawna jednak wiedzieli, że dzień, w którym zatrzyma się liga, jest coraz bliżej.
Wyniki finansowe z roku poprzedzającego feralny sezon wykazały, że sporo ponad 50 proc. przychodów kluby przeznaczają na pensje dla swoich zawodników. Właściciele, których połowa poniosła w ostatnim roku straty – choć związek zawodowy graczy (NBPA) upierał się, że tak naprawdę ujemny bilans dotyczył tylko czterech klubów – zamierzali odwrócić lub co najmniej zastopować ten trend.
W tym celu postanowili zastosować furtkę, którą stworzyli sobie trzy lata wcześniej, podczas zawierania umowy z koszykarzami na temat ich płac w 1995 r. Zastrzegli wtedy, że jeżeli w połowie jej sześcioletniego czasu trwania płace zawodników przekroczą 51,8 proc. przychodów klubów, możliwa będzie renegocjacja warunków. A na płace wydawano w sezonie 97/98 aż 57 proc. przychodów. Właściciele ryzykowali sporo, bo właśnie podpisali nową umowę na transmisje telewizyjne, która dawała każdej drużynie dodatkowe 22 mln dol rocznie, ale wiedzieli, że dalsze podbijanie stawek wkrótce może odbić im się naprawdę pokaźną czkawką. Nietrudno się domyślić, że koszykarze nie byli zachwyceni.
Jednym z głównych przedmiotów gorącego sporu był „wyjątek Larry’ego Birda”. Liga od kilkunastu lat narzucała maksymalną kwotę, jaką zespół może zaoferować zawodnikowi za rok gry (naturalnie, ta wartość z biegiem lat się zwiększała), ale nie dotyczyła ona graczy już występujących w danym klubie, którym jedynie przedłużano kończący się kontrakt. Pierwszym beneficjentem tej reguły był właśnie Larry Bird. To dzięki tej zasadzie Michael Jordan mógł zarabiać w Chicago Bulls ponad 33 mln dol. za sezon, mimo że maksymalna płaca wynosiła 26,9 mln dol.
Koszykarze nie zamierzali dopuścić do odebrania im tego przywileju. Co więcej, postulowali nawet całkowite zniesienie ograniczenia zarobków. Ponadto domagali się zwiększenia pensji minimalnej, którą wypłacano w tamtym czasie 22 proc. występujących w NBA zawodników.
NBPA z jednej, a komisarz ligi, David Stern i właściciele klubów z drugiej strony, zasiedli do negocjacyjnego stołu w kwietniu 1998 r., od razu po zakończeniu sezonu. Do czerwca nie posunęli się jednak do przodu, więc najpierw zabroniono zespołom dokonywania transakcji oraz przeprowadzania treningów. Na mistrzostwa świata w koszykówce USA wysłało amatorów. NBPA w swoich żądaniach finansowych było twarde, a szefowie nie zamierzali się ugiąć.
Doszło do anulowania spotkań towarzyskich i obozów przygotowawczych. W końcu stało się to, czego wszyscy w swej naiwności mieli nadzieję uniknąć. Odwołano pierwszy miesiąc sezonu zasadniczego. Kolejną ofiarą kłótni padł doroczny Mecz Gwiazd. Koszykarze postanowili pozwać pracodawców, którzy nie zamierzali płacić im w czasie trwania lokautu. Sąd odrzucił pozew, dzięki czemu właściciele osiągnęli przewagę negocjacyjną.
| Ocena: | |
![]() ![]() ![]() ![]() ![]() | |
| Liczba oddanych głosów: 18 |




