Nie wszystko w jednym koszyku |
5 |
Dywersyfikacja ryzyka w inwestowaniu to recepta na spokojny sen – o tej podstawowej zasadzie niekiedy zapominamy, zarządzając domowymi finansami.
Stare powiedzenie "Nie wkładaj wszystkich jajek do jednego koszyka”, w przypadku oszczędzania sprawdza się najlepiej. Jeżeli naszym priorytetem jest bezpieczeństwo i stabilność (dla domowych finansów stabilizacja jest najważniejsza), powinniśmy oszczędzać i inwestować w różne instrumenty. Z "chłodną głową” musimy zaplanować strukturę portfela naszych oszczędności. Dla rodzinnych finansów najlepiej byłoby, aby ta struktura przypominała raczej inwestycje emerytalne niż agresywny rajd po giełdowych parkietach.
Jest wiele sposobów na dywersyfikację ryzyka. Niektóre instytucje wręcz proponują gotowe produkty, na które składają się różne instrumenty finansowe. Warto się zastanowić, czy skorzystanie z takich usług i powierzenie wszystkich pieniędzy jednej firmie nie niesie jeszcze większego ryzyka. Jeżeli odpowiemy sobie na pytanie, jaki poziom ryzyka jesteśmy w stanie zaakceptować, najlepiej gdy sami stworzymy portfel rodzinnych inwestycji. Jego fundament będą najpewniej stanowiły bankowe lokaty (zakładane dla bezpieczeństwa w różnych bankach), obligacje skarbowe (raczej nie w nadmiarze, gdyż oprocentowanie niektórych z nich jest obecnie nieco niższe niż najlepszych lokat) i np. długoterminowe indywidualne konto emerytalne, które prócz odsetek da nam zwolnienie z podatku z zysków kapitałowych. W rodzinnym portfelu mogą się też znaleźć akcje, ale powinny stanowić mniejszość. Jeżeli nie jesteśmy aktywnymi inwestorami giełdowymi, zakup akcji powinien być raczej inwestycją długoterminową – obliczoną na wiele lat (można pokusić się o dość wygodny zakup jednostek uczestnictwa w funduszach inwestycyjnych lokujących w akcje).
Tak czy inaczej fakt, iż nasze pieniądze są zainwestowane w różne instrumenty finansowe, sprawi, że nawet w najgorszym przypadku zaliczymy stratę tylko z części portfela, a nie z całości naszej inwestycji. Jeżeli zaś spokojnie przeczekamy złe czasy (np. giełdową bessę), to najbardziej ryzykowna część portfela może któregoś dnia przynieść nam pokaźne zyski.
Materiał pochodzi z Dziennika Polskiego, powstał w ramach projektu pt. „Magazyn Rodzinny – Poradnik Ekonomiczny”, dofinansowanego ze środków Narodowego Banku Polskiego.
| Ocena: | |
![]() ![]() ![]() ![]() ![]() | |
| Liczba oddanych głosów: 5 |




