Mój portfel – dobre sposoby na zarządzanie domowym budżetem

Ocena: 3.7, Liczba oddanych głosów: 13Ocena: 3.7, Liczba oddanych głosów: 13Ocena: 3.7, Liczba oddanych głosów: 13Ocena: 3.7, Liczba oddanych głosów: 13Ocena: 3.7, Liczba oddanych głosów: 13
13
wtorek, 22 września 2009 07:00 | Autor: Paweł Cymcyk
Zdjecie: Mój portfel – dobre sposoby na zarządzanie domowym budżetem

Budżet osobisty podlega takim samym prawom jak budżet przedsiębiorstwa. Są wpływy, koszty stałe, inwestycje i kredyty. Działanie może zakończyć się sukcesem, czyli przewagą wpływów nad kosztami albo bankructwem.

Domowe finanse powinniśmy monitorować praktycznie przez cały czas. Należy śledzić wpływy, sprawdzać ceny i szukać oszczędności. Jest to niezbędne, aby wiedzieć w jakiej jesteśmy sytuacji i gdzie mogą pojawić się zagrożenia.

Oprócz stałych wpływów co jakiś czas domowy budżet może zostać zasilony większym (niż zwykle) zastrzykiem gotówki. Dostaniemy spadek, dużą premię w pracy, bądź z powodzeniem sfinalizujemy jakąś inwestycje. Co zrobić z takimi pieniędzmi? Po pierwsze: nie podejmować decyzji w przypływie emocji – takie zawsze są złe. Najważniejsze to nie wydać wszystkiego na rzeczy, które nie są nam potrzebne bądź mogą później przynieść wysokie koszty. Oczywiście część naszego niespodziewanego dochodu można przeznaczyć na przyjemności. W zależności od wielkości wpływu mogą to być wakacje, meble lub nowy samochód. Ważne, żeby ich wartość nie przekroczyła 20 procent całego wpływu. Wielkość ta jest oczywiście umowna (stosujemy tzw. „regułę kciuka”), ale ma za zadanie ograniczyć nasz apetyt, bo wiadomo, że bez sztywnej bariery nawet największe pieniądze można w niekontrolowany sposób wydać. Pozostałą część pieniędzy powinniśmy zainwestować, aby przyniosła nam zyski. Możemy to zrobić samodzielnie w banku, poprzez dom maklerski lub z pomocą firmy doradztwa finansowego.

Jeżeli jednak proza życia wciąż zmusza nas do tego, by zwracać uwagę, na co wydajemy pieniądze, pamiętajmy że najważniejsze to dokładne kontrolowanie stopnia zadłużenia. Kredyt hipoteczny czy kredyt na karcie kredytowej zawsze będą skutecznie hamować nasze fantazje finansowe. Jak sobie z tym radzić? Uważnie obserwujmy wysokość oprocentowania i wielkość spłacanych rat. Warto śledzić też notowania kursów walut. Czytajmy analizy i pytajmy specjalistów, czy nadszedł czas na przewalutowanie naszego kredytu. Być może warto skonsolidować nasze długi lub refinansować kredyt na korzystniejszych warunkach.

Jeśli musimy pożyczyć pieniądze, szukajmy ich tam, gdzie jest najtaniej. Najtaniej pożyczymy od rodziny i znajomych. Tańszych i szybszych kredytów nigdzie nie dostaniemy. Jeżeli nie chcemy lub nie możemy pożyczyć musimy skorzystać z usług banku. Warto wiedzieć, że każde oprocentowanie w instytucji finansowej można negocjować (zwłaszcza jeżeli w grę wchodzą większe kwoty). Za wszelką cenę, nawet w „podbramkowej” sytuacji, unikajmy szybkich pożyczek gotówkowych. Rzeczywiste oprocentowanie jest tam zabójcze i potrafi wynieść nawet 1 tysiąc proc. w skali roku. Oficjalnie na umowie nie przekroczy progu dozwolonego przez prawo (czterokrotność stopy lombardowej), ale w praktyce firma będzie pobierała opłaty za wszystko: przyznanie kredytu, jego obsługę, wcześniejszą spłatę, dodatkowe rozpatrzenie wniosku, itp. Podobna zasada powinna dotyczyć agencji kredytowych, które ogłaszają się na słupach oświetleniowych czy przystankach komunikacji miejskiej. Takie placówki oferują szybkie kredyty bez zbędnych formalności, ale ceną takiego luksusu jest konieczność spłacania oprocentowania powiększonego o wszelkie możliwe opłaty. To prosta droga do bankructwa.

WYKRES1:
Dużo wydatków, mało oszczędności

 


Ocena:
1 gwiazdka2 gwiazdki3 gwiazdki4 gwiazdki5 gwiazdek
Liczba oddanych głosów: 13

Ilość komentarzy: 0
Wasze komentarze