Strona nbportal.pl używa ciasteczek (cookies) umożliwiajacych właściwe jej działanie. Dowiedz się więcej Akceptuję

DEFICYT BUDŻETOWY

       Drzewo haseł kluczowych

Deficyt budżetowy to różnica pomiędzy dochodami budżetu państwa, a wydatkami odnotowanymi w danym roku. Bardziej generalnie, należałoby mówić o wyniku budżetu: jeśli wydatki przekraczają dochody, mamy do czynienia z deficytem budżetowym, jeśli dochody przekraczają wydatki – z nadwyżką. Szerszą miarą tego zjawiska jest wynik sektora finansów publicznych obejmujący poza wynikiem budżetu państwa również wynik budżetów władz samorządowych.

Występowanie deficytu budżetowego oznacza, że rząd wydaje więcej pieniędzy, niż ma dochodów. Prywatna instytucja musiałaby w takiej sytuacji prędzej czy później liczyć się z bankructwem. Rząd – niekoniecznie, ma bowiem wiele możliwości sfinansowania deficytu. Najogólniej rzecz biorąc, „dziurę” tę pokrywa się kosztem obywateli, bądź każąc im płacić w przyszłości wyższe podatki (po to by obsłużyć dług publiczny, który narósł z powodu kumulowania się deficytów), bądź każąc im płacić więcej za wszystkie kupowane towary i usługi (jeśli wzrasta inflacja), bądź podwyższając rynkowe stopy procentowe i zmuszając prywatnych inwestorów do rezygnacji z ich planów inwestycyjnych.

Większość ekonomistów zgadza się, że deficyt jest szkodliwy dla rozwoju gospodarczego. Problem jednak w tym, że negatywny wpływ deficytu może przejawiać się na wiele sposobów. Najczęstsze objawy „choroby deficytu” są następujące:

  1. Deficyt = inflacja. Z taką sytuacją mamy do czynienia wówczas, gdy rząd finansuje swój nadmierny deficyt poprzez dodrukowanie pieniądza i pozornie każdy wydatek – zarówno podmiotów sektora publicznego, jak i sektora prywatnego – ma pokrycie w dochodzie. W rzeczywistości jednak pieniędzy na rynku pojawia się więcej niż towarów, więc rosną ceny. Tak stało się w Polsce w 1989 r. Na szczęście Konstytucja RP z 1997 r. zabrania tego typu praktyk.
  2. Deficyt = wzrost importu. Jeśli w powszechnym odczuciu waluta kraju jest i pozostanie stabilna (np. dlatego, że kurs walutowy jest ściśle związany z dolarem lub euro), odpowiedzią na zbyt dużą ilość pieniędzy na rynku nie musi być wcale wzrost cen, ale dodatkowy import. Pogarsza się saldo handlu zagranicznego (deficyt handlowy), a kraj zaciąga za granicą pożyczki na jego pokrycie. Może to doprowadzić do kryzysu walutowego, ponownego wybuchu inflacji i spadku PKB. Tak stało się w Argentynie w 2001 r.
  3. Deficyt = wzrost długu. Jeśli mamy w kraju niezależny bank centralny, to nie zgodzi się on na sfinansowanie deficytu dodrukiem pieniądza. Rząd musi więc pożyczać brakujące środki na rynku pieniężnym. Inflacji wprawdzie nie ma, ale za to rośnie dług publiczny. Z czasem może okazać się, że państwo po prostu nie ma pieniędzy, aby ten dług obsługiwać i spłacać. Tak stało się w Rosji w 1998 r.
  4. Deficyt = powolny wzrost PKB. Jeśli rząd pożycza pieniądze na rynku, daje bankom znakomitą okazję do zarabiania. Zamiast udzielać niepewnego kredytu przedsiębiorstwom, które chciałyby dokonać inwestycji, banki komercyjne wolą podjąć znacznie mniej ryzykowną operację pożyczenia pieniędzy rządowi. Stopy procentowe kredytu dla przedsiębiorstw rosną. Przedsiębiorstwa rezygnują z inwestowania, a tempo wzrostu PKB spada. Tak stało się w Grecji w latach 1981-89.

Deficyt budżetowy

Niekorzystny wpływ deficytu budżetowego na stan gospodarki pokazuje przykład Grecji z lat 80-tych. Ogromne deficyty, sięgające 14% PKB, zaowocowały zarówno powolnym wzrostem gospodarczym (przeciętnie zaledwie 1,5% rocznie), jak i utrzymywaniem się wysokiej inflacji (przeciętnie blisko 20% rocznie). Jednocześnie dług publiczny Grecji wzrósł z 28% PKB w 1980 roku do 105% PKB w 1992 roku.

 

« powrót